Niedźwiadek, który został w czerwcu znaleziony martwy w Dolinie Strążyskiej w Tatrach, miał ciężką niewydolność sercową. Tak wynika z sekcji zwłok przeprowadzonej przez Pracownię Ekologii Chorób Zwierząt Łownych Wydziału Weterynaryjnego Uniwersytetu Przyrodniczego w Wrocławiu.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
- Ta niewydolność spowodowała wtórny efekt w postaci zakażeń bakteryjnych - mówi Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Zdaniem Skawińskiego, zwierzę miało wybroczyny w obrębie zadu. - Początkowo myśleliśmy, że to efekt uderzenia łapą przez innego niedźwiedzia. Orzeczenie lekarzy weterynarii jest jednak takie, że wybroczyny świadczą o tym, iż niedźwiedzica, próbując opiekować się niedźwiad- kiem, łapała go w zęby, by go przenieść.

Jednak niedowład tylnych łap był tak duży, że matka zdecydowała się na dramatyczne wyjście. Zostawiła go, by móc zaopiekować się swoimi pozostałymi dziećmi - mówi Skawiński.

Chore zwierzę ostatecznie zdechło.

Jak zaznacza dyrektor TPN, jest to naturalna selekcja wśród dzikiej przyrody. Dodaje, że człowiek nie powinien ingerować w naturę, która reguluje takie sprawy sama.



Ruszyły tegoroczne Tatrzańskie Wici. Zobacz naszą galerię!

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!