NaM ocenia(ć) Spójnię. Astoria odhaczona. PGE kończy pierwszą rundę na 11 miejscu w tabeli

Maciej Gładysiewicz
Maciej Gładysiewicz
Grzegorz Drążek
Grzegorz Drążek
Tadeusz Surma
Udostępnij:
PGE Spójnia Stargard wygrała 21 grudnia 2021 roku u siebie z ENEA Abramczyk Astorią Bydgoszcz 89:86, kończąc tym samym serię czterech wygranych z rzędu gości. Dla trenera Marka Łukomskiego to drugie zwycięstwo w trzech meczach po mocnym przemeblowaniu składu. Oceniliśmy grę stargardzkiego zespołu.

W PGE Spójni ponownie nie zobaczyliśmy na parkiecie Justina Graya, który odczuwa dolegliwości bólowe po jednym z ostatnich treningów. Spójnia przystępowała więc do meczu z rozpędzoną Astorią z bardzo już krótką rotacją. Ciężar gry musiało wziąć na siebie 7 koszykarzy (nie liczymy krótkiego wejścia Szymona Szmita), grających przeciwko 9 rywalom (tu też nie wliczamy epizodycznego wejścia Michała Krasuskiego). Trener Artur Gronek postawił na krycie stargardzian na całym parkiecie od pierwszej do ostatniej minuty, licząc na zamęczenie krótkiej ławki Spójni. W ostatniej kwarcie był już w tej kwestii bardzo blisko celu i wynik do ostatniej minuty był otwarty, a podopieczni trenera Łukomskiego grali na ostatnim płucu. Ale w koszykówce liczy się także chłodna głowa, a te akurat w komplecie spoczywały tego dnia na korpusach graczy ze Stargardu.

W roli oceniających redaktorzy Naszego Miasta Stargard Maciej Gładysiewicz i Grzegorz Drążek.

Tytułem wstępu

M.G.: Gronek przekalkulował nie tylko nie doceniając zimnej krwi koszykarzy Spójni. Przeliczył się także z możliwościami opromienionej wygraną z Zastalem młodzieży. Andrzej Pluta był właściwie niewidoczny na parkiecie, a Jakub Nizioł - po incydencie z Baylee Steele w połowie 1. kwarty - nie był w stanie złapać rytmu, cierpliwie prowadzony na gwizdach przez obiektywną stargardzką publiczność. Ze stargardzkim kibicem lepiej albo nie zadzierać, albo mieć bardzo, bardzo grubą skórę...

Gdyby nie najlepszy w tym sezonie w barwach Astorii występ byłego gracza Spójni, Roda Camphora (20 punktów) do zaciętej końcówki, podejrzewam, w ogóle by nie doszło. Bydgoszczy brakowało bowiem recepty na najgroźniejszą broń PGE Spójni - jej nieobliczalność, charakter i fizyczny styl gry. W ostatniej akcji rzutowej, wyprowadzony na decydujący rzut za trzy punkty Camphor został wręcz zmiażdżony w podwojeniu przez Daniela Szymkiewicza i Admona Gildera. To dla mnie najefektowniejsza akcja meczu.

G.D.: W hali OSiR grały ze sobą zespoły na podobnym poziomie sportowym. Od pierwszej kwarty widać było, że o wyniku zdecydują pojedyncze akcje, czy to udane czy nie. PGE Spójnia w swojej krótkiej rotacji wzniosła się tego dnia na wyżyny. Serducha do walki mogłaby jej pozazdrościć większość zespołów ekstraklasy. W statystykach Spójni, w rubryce czas spędzony na parkiecie, widnieje osiem nazwisk, ale tak naprawdę grę prowadziło czterech, no może fragmentami pięciu koszykarzy. W czwartej kwarcie widać było po nich duże zmęczenie, ale Spójnia nie dała się złamać agresywnej obronie rywali na całym boisku, przez całe spotkanie. Wyszła z tej bitwy zwycięsko sprawiając swoim kibicom fajny świąteczny prezent.

PGE Spójnia Stargard - ENEA Abramczyk Astorią Bydgoszcz. Co nam się podobało

M.G.: Przede wszystkim duet, który na parkiecie prawdziwym duetem nie jest. Eric Neal nie szuka bowiem na parkiecie z przesadnym zaangażowaniem Admona Gildera, ale to właśnie jemu dograł pod kosz decydującą piłkę na 69:66. Filigranowy rozgrywający grał tego dnia z chłodną głową i był decydującą postacią w ostatnich minutach gry. Wymusił 9 fauli, trafiając 9 z 10 rzutów osobistych , rozdając 7 asyst, rzucając 24 punkty i - co w jego wypadku warte odnotowania - zaledwie 2 straty. Któryś z fanów Astorii napisał na klubowym fanpejdżu, że załatwiła ich " mała dziewczynka z warkoczykami". Skutecznie i beznamiętnie.

Bark w bark z Nealem kapitalne spotkanie rozgrywał wspominany już wyżej Admon Gilder (27 punktów, 5 asyst), który w obronie wykonał wręcz katorżniczą robotę, a na koniec został pierwszym strzelcem Spójni. Trener Łukomski dał mu odpocząć podczas meczu przez... 33 sekundy. Tyle wg protokołu Amerykanin spędził na ławce. To potężne wzmocnienie Spójni w tym sezonie.

Ale nie wygralibyśmy tego meczu bez dwójki wysokich graczy, wśród których nie wymienimy tym razem Baylee Steele. Kacper Młynarski mocno stawał w obronie i ataku przez prawie 37 minut spędzonych na parkiecie. Grał bardzo uniwersalny basket pod koszem Astorii, rozdając 4 asysty (!) i trafiając ważne rzuty z półdystansu. Do tego 7 zbiórek. Brawo.

Pisałem ostatnio, że poczekam z oceną Nicka Spiresa do jego trzeciego (po dwóch nieudanych) meczach w barwach Spójni. Amerykanin zaliczył double-double (11 punktów i 10 zbiórek) i niepodzielnie rządził na swojej tablicy. W ataku potrzebuje jeszcze trochę czasu na oswojenie się z meczowymi realiami Energa Basket Ligi, w końcu w Hiszpanii nie zdarzało mu się przebywać na parkiecie powyżej 10 minut, a przy Pierwszej Brygady musiał bić się o piłkę przez 26 minut.

Na plusie: Eric Neal i Admon Gilder

G.D.: PGE Spójnia miała kilku bohaterów, ale dla mnie zdecydowanie numerem jeden był Admon Gilder. Poza boiskiem był ledwie 33 sekundy. To on brał na siebie ciężar gry w ataku, oddając aż osiemnaście rzutów z gry. Na trzynaście prób dwupunktowych dziesięć było celnych. A do tego nie odpuszczał w obronie. I to on zadał decydujący cios w ataku celnie rzucając za 2 punkty dziesięć sekund przed końcem czwartej kwarty. I to on uczestniczył w skutecznej akcji w defensywie, w wyniku której były koszykarz Spójni Rod Camphor nie oddał rzutu na dogrywkę.

Miło było popatrzeć na to, co w tym spotkaniu robił Nick Spires. Trzeba było czekać trzy mecze, żeby zobaczyć, że potrafi on nie tylko zbierać i blokować rzuty rywali, ale może także być skutecznym atakującym. Pytanie, czy będzie potrafił to powtórzyć w kolejnych spotkaniach.

Brawa dla Kacpra Młynarskiego. Wreszcie przypominał Młynarskiego z poprzedniego sezonu, kiedy był skuteczny i miał spory udział w zwycięstwach. Przeciwko Astorii rzucił 13 punktów, trafił trzy trójki, miał siedem zbiórek.

Nie można nie pochwalić Ericka Neala. Amerykanin w ostatnich minutach czwartej kwarty był autorem trzech skutecznych akcji, które utrzymały Spójnię w grze o zwycięstwo. I za te akcje go chwalę. Wcześniej było jednak sporo słabszych momentów w jego grze, złych wyborów, za dużo indywidualności.

Na plusie Admon Gilder

PGE Spójnia Stargard - ENEA Abramczyk Astorią Bydgoszcz. Co nam się nie podobało

M.G.: Zastanawiałem się nad przyczynami metamorfozy Baylee Steele, który powrócił do EBL i Spójni dwoma fantastycznymi meczami w ataku. Pisaliśmy nawet ostatnio o "Latającym cyrku Baylee Steele", dziennikarze rozpływali się w kolejnych pochwałach. Pamiętam go bowiem z ubiegłego sezonu, w dużej części z meczów przeciętnych, żeby nie napisać - słabych. I w takim standardzie Amerykanin zagrał z Astorią. Konsekwentnie broniony od piłki, kumulował w sobie frustrację, która eksplodowała po bloku na Niziole w drugiej części pierwszej kwarty. Baylee (wydawało się nawet, że blok był czysty) sprowokował po akcji podnoszącego się z parkietu Nizioła, zaliczył przewinienie techniczne i w tym momencie zakończył w praktyce swój udział w spotkaniu. Potem były już tylko faule bez piłki, 4 straty i pożegnanie z meczem po pięciu faulach i 16 minutach gry. Jeśli pisałem wcześniej o chłodnych głowach koszykarzy Spójni, to z tym oczywistym aż nadto wyjątkiem.

Ale na minusie sympatycznego Amerykanina nie zostawię, rezerwując to miejsce dla jego antagonisty Jakuba Nizioła, który po meczu nie wytrzymał i w mediach społecznościowych zarzucił kibicom brak szacunku dla zasłużonego dla stargardzkiego basketu nazwiska ojca. Ci wyjątkowo grzecznie wytłumaczyli mu różnicę pomiędzy ojcem, a synem, ale niesmak pozostał...

Na minusie Jakub Nizioł

G.D.: Po dwóch świetnych meczach, tym razem Baylee Steele zagrał słabiutko. Ile w tym zasługi Jakuba Nizioła, a ile samego Steele'a, nie wiem. Pewne jest to, że Amerykanin tym razem wiele nie pomagał Spójni. Na szczęście otworzył się w tym spotkaniu Spires i nie było widać aż tak dużych dziur pod koszami.

O Tomaszu Śniegu piszemy ostatnio dość często w części poświęconej temu, co się nie podobało. Trudno jednak, żeby było inaczej, jeśli pan Tomasz wyraźnie jest poza grą. Nawet jego firmowe akcje z rzutami półdystansowymi przestały być skuteczne. Oby wziął przykład z Kacpra Młynarskiego i nastąpiło przebudzenie.

A co do Jakuba Nizioła, przypomnę tylko, że wspomniany przez niego zasłużony dla stargardzkiego basketu jego tata, Piotr nie należał do najgrzeczniejszych zawodników na boisku, a Jakub udowodnił w sobotę, że nie daleko pada jabłko od jabłoni. I nie piszę tego jako zarzut. Charakterni zawodnicy potrzebni są zespołom. Ale dobrze by było, żeby czasem mniej mówili, a więcej grali.

Na minusie Baylee Steele:

Liczba plusów w sezonie

Justin Gray 7
Erick Neal 6
Admon Gilder 4
Jonas Zohore 3
Jake O'Brien 2
Tomasz Śnieg 2
Jacobi Boykins 1
Kacper Młynarski 1
Baylee Steele 1
Daniel Szymkiewicz 1

Liczba minusów w sezonie

Jake O'Brien 6
Tomasz Śnieg 6
Jacobi Boykins 3
Marek Łukomski 3
Kacper Młynarski 3
Erick Neal 3
Daniel Szymkiewicz 2
Jonas Zohore 2
Baylee Steele 1

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie