NaM ocenia(ć) Spójnię. Maciej Raczyński wraca ze stargardzkim zespołem do gry

Maciej Gładysiewicz
Maciej Gładysiewicz
Grzegorz Drążek
Grzegorz Drążek
Tadeusz Surma
Udostępnij:
PGE Spójnia bez cienia wątpliwości pokonała w Radomiu miejscowy HydroTrack 87:68, prowadząc w ostatnich minutach już nawet 20 punktami. Stargardzianie przerywają serię przykrych niespodzianek i - przynajmniej teoretycznie - pozostają w grze o fazę play-off, choć musiałoby się to stać przy mocnej indolencji potencjalnych kandydatów do pierwszej ósemki.

Po blamażu w Zielonej Górze spełnione zostały w końcu postulaty stargardzkiego środowiska skupionego wokół koszykówki i - grubo za późno - trener Marek Łukomski pożegnał się ze stanowiskiem trenera PGE Spójni. Trenerowi Łukomskiemu przypisywany jest (w dużej mierze słusznie) ubiegłoroczny sukces związany z wejściem Spójni do fazy play-off i drugim miejscem w Pucharze Polski. Pamiętajmy jednak, że w pierwszym wypadku możliwe było to dzięki bardzo dobremu bilansowi Maciej Raczyńskiego, który zastąpił zwolnionego Jacka Winnickiego. Raczyński znowu stanął na czele stargardzkiej ławki. Zaczął jak przed rokiem. Czekamy na powtórkę tamtej serii. Zawodnicy wyglądają na zadowolonych ze zmiany. W mediach społecznościowych zwycięstwa pogratulował Raczyńskiemu nawet grający w Izraelu, Ricky Tarrant.

W roli oceniających redaktorzy Naszego Miasta Stargard Maciej Gładysiewicz i Grzegorz Drążek.

Tytułem wstępu

M.G.: Po covidowej przerwie braki fizyczne u niektórych graczy widoczne są gołym okiem. Najgorzej wygląda na tę chwilę Justin Gray, nie najlepiej również Nick Spires, w przypadku Daniela Szymkiewicza o trudnym sezonie mówimy właściwie od samego początku... Mimo tego, że zespół powraca po przerwie do wyjściowej dyspozycji, na parkiecie widać dużo zmian. Spójnia wygląda lepiej w obronie, w ofensywie powoli widać zagrywki realizowane z woli trenera, a nie z radosnej improwizacji rozgrywających. Sporo po pierwszym meczu dostało się Kerronowi Johnsonowi, który zastąpić ma na jedynce Neal'a, a w debiucie nie trafił... żadnego z siedmiu rzutów. W meczu z Radomiem w statystykach wprawdzie nadal bieda (3 asysty, 6 punktów), ale Kerron pokazał kilka świetnych akcji w obronie (w tym... 2 bloki!), a podczas jego obecności na parkiecie Spójnia zdecydowanie dominowała nad przeciwnikiem. Myślę, że w kolejnym meczu zobaczymy go w jeszcze lepszej dyspozycji. W Radomiu nie zobaczyliśmy efektownej koszykówki, ale też nikt efektownej koszykówki po Spójni się nie spodziewał. Raczyński i team Spójnia jechali na Mazowsze z prostym celem: wygrać i cel ten zrealizowali. Czekamy na kolejne wygrane "Raczka".

G.D.: Studziłbym trochę gorące głowy wszystkich tych, którzy po rozwiązaniu umowy z Markiem Łukomskim i przesunięciu na ławce trenerskiej z drugiego krzesełka na pierwsze Macieja Raczyńskiego już widzą wielką Spójnię, ogrywającą kolejnych rywali i wracającą do gry o play off. Powiedzmy sobie szczerze. W Radomiu zobaczyliśmy mecz dwóch przeciętnych zespołów, w którym było wiele chaosu. Tylko najbardziej zagorzali kibice tych klubów byli w stanie obejrzeć całe spotkanie. Momentami po prostu nie dało się tego "widowiska" oglądać. W pojedynku dwóch przeciwników wagi bardzo lekkiej Spójnia znokautowała HydroTruck, bo gospodarze zagrali bardzo, bardzo, bardzo słabo potwierdzając, że nieprzypadkowo są na dnie ligowej tabeli. Jestem przekonany, że PGE Spójnia pod kierunkiem Marka Łukomskiego także łatwo ograłaby w miniony piątek HydroTruck. Na ocenę "Raczka" poczekajmy do spotkań przeciwko poważniejszym przeciwnikom. Niekoniecznie takich, jak HydroTruck i GTK Gliwice.

HydroTrack Radom - PGE Spójnia Stargard. Co nam się podobało

M.G.: Kacper Młynarski w formie nie ma żadnych problemów mentalnych, by grać z pozycji najlepszego strzelca stargardzkiej Spójni. W Radomiu trafił 9 z 13 rzutów z gry (4/7 z dystansu), zdobywając 23 punkty przy prawie 70-procentowej skuteczności z gry. Kacper świetnie wykorzystuje spadek formy graczy punktujących zwykle z obwodu, razi i z dystansu i z półdystansu, nierzadko jest pierwszy w kontrze. W czwartej kwarcie dał pokaz skutecznej gry i w dużej mierze to on rozwiał ostatnie nadzieje gospodarzy na ewentualny powrót do gry.

Z pozycji "cichego zabójcy" jak zwykle pojawia się na parkiecie Admon Gilder, który kończy mecz ze statystyczną ścieżką, świadczącą o niezwykle uniwersalnym charakterze gracza debiutującego na europejskich parkietach. Gilder zdobywa 18 punktów, 6 zbiórek, 5 asyst i... 7 przechwytów. Fajnie byłoby utrzymać tego gracza w biało-bordowych barwach, ale jak to w Stargardzie bywa...

Na plusie Kacper Młynarski

G.D.: Cieszę się, że przyszedł taki moment w tym sezonie, w którym mogę mecz po meczu chwalić Kacpra Młynarskiego. Nie grał dobrze przez wiele meczów, aż nagle coś się zmieniło, wróciła odwaga w grze, a przede wszystkim skuteczność. No i w drugim kolejnym spotkaniu Kacper Młynarski jest najlepszym strzelcem stargardzkiego zespołu.

Admon Gilder musi zostać pochwalony po tym spotkaniu, ale nie za wszystko. Jeden na sześć w tabeli rzutów trzypunktowych nie przynosi mu chwały. No ale znacznie więcej było plusów.

Warto podkreślić kolejny nieco lepszy występ Tomasza Śniega. Nie jest to jeszcze wybitna forma, ale w porównaniu do tego, co było wcześniej, jest zmiana na korzyść.

W statystykach świetnie wypadł Baylee Steele. 63,6 procent skuteczności w rzutach z gry, 12 zbiórek. To robi wrażenie. Nawet jeśli przeciwnicy robili niewiele, żeby mu w czymkolwiek przeszkodzić

Na plusie Kacper Młynarski

HydroTrack Radom - PGE Spójnia Stargard. Co nam się nie podobało

M.G.: Fajnie byłoby doprowadzić do sytuacji, gdy Baylee Steele nie szuka na parkiecie okazji do słownych utarczek i małych prowokacji po gwizdku. Amerykanin ma w sobie trochę z łobuza, problem w tym, że gdy trafi na parkiecie na jeszcze większego, ma kłopoty z utrzymaniem nerwów na wodzy i w efekcie - koncentracji w grze. Tym razem wysocy zawodnicy z Bałkan guza nie szukali, Steele zagrał bardzo dobre zawody i zanotował double-double, zdobywając 18 punktów i 12 zbiórek.

Warto też zwrócić uwagę na niepojącą liczbę strat. Stargardzianie zanotowali ich aż 17, w meczu z bardziej wymagającym przeciwnikiem mógłby być to parametr decydujący o porażce. Wśród strat znalazły się bezmyślne podania Spiresa w podkoszowy tłok i te wynikające ze słabej dyspozycji Daniela Szymkiewicza. Wśród tych graczy można by doszukiwać się najsłabszych ogniw tego dnia w Spójni. Ale tym razem wyjątkowo pozostawię tę rubrykę pustą.

Na minusie Bez wskazania

G.D.: Naprawdę?! Gdybym nie znał kolegi redaktora, pomyślałbym że napisał to agent kilku koszykarzy PGE Spójni, któremu zależy tylko na chwaleniu swoich klientów, bo nie chce popsuć ich wizerunku przed kolejnymi transferami. Przecież w Radomiu Justin Gray trafił jeden na dziewięć rzutów z gry. Przecież Nick Spires więcej tym razem przeszkadzał niż pomagał zespołowi. Przecież Daniel Szymkiewicz nie radził sobie w roli kreatora gry. Nie przekona mnie tłumaczenie, że ktoś jest po chorobie lub kontuzji. Jeśli trener wystawia go do gry, to mamy prawo oczekiwać lepszych występów. A wspomniane 17 strat to efekt gry konkretnych osób, a nie suche liczby w tabelach statystycznych. 52,2 procent skuteczności osobistych także chwały nie przynosi i przy lepszym rywalu mogłoby to przesądzić o porażce stargardzkiego zespołu. W grze PGE Spójni w Radomiu było wiele mankamentów, a kandydatów do bycia na minusie jest co najmniej czterech.

Na minusie Justin Gray

Liczba plusów w sezonie

Justin Gray 9
Erick Neal 7
Admon Gilder 5
Kacper Młynarski 5
Jonas Zohore 3
Jake O'Brien 2
Nick Spires 2
Baylee Steele 2
Tomasz Śnieg 2
Jacobi Boykins 1
Daniel Szymkiewicz 1

Liczba minusów w sezonie

Marek Łukomski 8
Tomasz Śnieg 7
Jake O'Brien 6
Erick Neal 4
Jacobi Boykins 3
Kacper Młynarski 3
Daniel Szymkiewicz 3
Justin Gray 2
Jonas Zohore 2
Kerron Johnson 1
Baylee Steele 1

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie