NaM ocenia(ć) Spójnię. Minus 40 z GTK. Szok, dramat, tragedia, wstyd, żenada

Maciej Gładysiewicz
Maciej Gładysiewicz
Grzegorz Drążek
Grzegorz Drążek
Tadeusz Surma
W szóstym meczu tego sezonu PGE Spójnia Stargard przegrała na wyjeździe z GTK Gliwice 70:110. Takiego lania nie pamiętają najstarsi kibice stargardzkiego zespołu. Oceniliśmy PGE Spójnię w tym spotkaniu.

Mecz rozegrany został w sobotę, 9 października 2021 roku. W roli oceniających redaktorzy NaM Grzegorz Drążek i Maciej Gładysiewicz.

Tytułem wstępu

G. D.: Coś takiego nie może wydarzyć się na poziomie ekstraklasy w sytuacji, kiedy naprzeciwko siebie stają sąsiedzi w tabeli. Podkreślmy, sąsiedzi z dolnych rejonów tabeli. Żeby mocniej zobrazować obraz tragedii, która dotknęła Spójnię, trzeba pamiętać o tym, że stargardzki zespół zagrał w pełnym składzie (Piotr Niedźwiedzki i tak przesiaduje na ławce rezerwowych), z pięcioma zagranicznymi koszykarzami. Natomiast rywal grał w okrojonym zestawieniu, bez trzech zawodników, w tym jednego obcokrajowca. Rozbił PGE Spójnię w siódemkę, bo dwaj kolejni gracze wystąpili tylko po trzy minuty w końcówce spotkania. GTK miało przed meczem tylko jedno zwycięstwo, a Spójnia dwa.

Co więc się wydarzyło w Gliwicach, że Spójnia została zmiażdżona przez jeden z najsłabszych zespołów na starcie sezonu ekstraklasy? Trenerzy stargardzkiej ekipy powiedzą, że Spójnia źle weszła w mecz i potem ciężko było złapać właściwy rytm gry. Prawda jest taka, że mówić sobie mogą, co chcą, ale to nie znaczy, że mają rację. Widziałem wiele spotkań, w których zespoły bardzo źle je rozpoczynały, a później przejmowały kontrolę nad wydarzeniami na boisku. W Gliwicach wszystko było źle w Spójni. Początek, środek, zakończenie. Pewnie to, co przed meczem także.

M.G.: W sobotnie popołudnie byliśmy świadkami demonstracji. Nie ma przy tym większego znaczenia, co było jej przedmiotem. Czy był to konflikt drużyny z trenerem, czy też nieudolność w zarządzaniu sportowymi aspektami klubu przez jego zarząd w składzie Tadeusz Gutowski i Paweł Ksiądz. A może to zwyczajna demonstracja koszykarskiej indolencji, czy warsztatowej niemocy sztabu szkoleniowego. Nieistotne. Ważne jest tylko to, że na końcu zlekceważeni zostali kibice klubu, jego tradycja i wartości towarzyszące Spójni, kultywowane przez kolejne pokolenie stargardzian.

Wąska grupa sowicie wynagradzanych z naszych podatków i opłat za prąd byłych samorządowych urzędników, wraz z zespołem profesjonalnych - wg deklaracji na Instagramie - zawodników wyciera sobie ręce biało-bordowymi barwami i rzuca je w Gliwicach w kąt, bo przecież jutro można grać gdzie indziej, a protegowanym prezydenta miasta skapnie kolejna samorządowa "synekurka".

Gdyby rzecz działa się we wspomnianych Gliwicach - pół biedy stanąć przed rozsianymi tu i ówdzie po hali kibicami. Ale w meczu z Asseco przy Pierwszej Brygady trybuna będzie pełna, jak zwykle dumna, wierna tradycjom klubu. Na ten moment nie ma wśród was panowie nikogo godnego, by spojrzeć im w twarz.

GTK Gliwice - PGE Spójnia Stargard. Co nam się podobało

G.D.: Nic mi się nie podobało w grze stargardzkiego zespołu. Pewnie, że można podkreślić osiem na dziesięć celnych rzutów Daniela Szymkiewicza. Ale to obwodowi zawodnicy GTK niszczyli Spójnię kolejnymi skutecznymi akcjami i to między innymi Daniel Szymkiewicz za to odpowiada. Podobnie można napisać o Ericku Nealu, który trafił cztery trójki na pięć prób, miał osiem asyst. A co z obroną, penetracją pod koszem rywala, pilnowaniem, żeby mu się koledzy nie gubili w akcjach ofensywnych? Rozgrywający musi dawać to coś, czego liczby w statystykach nie pokazują. On nie dawał. No i jeszcze Justin Gray. Widziałem jego cztery kolejne skuteczne akcje w pierwszej kwarcie, dzięki czemu po pierwszych dziesięciu minutach nie było po meczu. Tylko że to było wszystko, co wniósł dobrego w tym spotkaniu.

Na plusie: Kibice Spójni, którzy nie odpowiedzieli na ofertę stargardzkiego klubu i nie zapisali się na wyjazd na mecz do Gliwic. Nikłe zainteresowanie, jak widać, miało swoje podstawy

M.G.: Nie ma tu powodu na wyróżnianie kogokolwiek i czegokolwiek.

Na plusie: Czasy, w których szanowano ludzi, którzy zasiadają na trybunach przy Pierwszej Brygady. I ich - często ostatnie - pieniądze.

GTK Gliwice - PGE Spójnia Stargard. Co nam się nie podobało

G.D.: Wszystko. Oglądanie Spójni w tym spotkaniu było udręką. To był policzek wymierzony kibicom stargardzkiego klubu przez koszykarzy, trenerów, prezesów.
Marek Łukomski w poprzednim sezonie został trenerem PGE Spójni w trakcie sezonu, więc nie miał wpływu na budowanie składu. Tym razem skład to jego dzieło. Pewnie, że to zawodnicy wybiegają na parkiet i przegrywają lub wygrywają. To jednak trener wybiera tych zawodników, ustala im taktykę, decyduje o zmianach, reaguje na wydarzenia na boisku. Marek Łukomski wszystko robi źle. Historia jak widać lubi się powtarzać. Rok temu jego Polpharma Starogard Gdański bardzo źle rozpoczęła sezon. Między innymi przegrała z Treflem Sopot 76:110, a ze Śląskiem Wrocław 75:107. Co ciekawe, były to spotkania piątej i szóstej kolejki. Spójnia pod egidą Marka Łukomskiego skompromitowała się w Gliwicach w szóstej kolejce, a w piątej tak naprawdę była bez szans w meczu w Toruniu. Przypadek? Nie sądzę. Kryzys prowadzonego przez niego zespołu przyszedł w tym samym momencie rozgrywek. W Starogardzie Gdańskim jeszcze w kilku spotkaniach prowadził zespół, potem zmieniono trenera, ale Polpharma się nie utrzymała. Jak będzie ze Spójnią?

Oszczędzę Szymkiewicza, Neala, Graya, przymknę oko na to jak grał Jonas Zohore. Pozostali gracze podstawowego składu Spójni przynieśli wielki wstyd sobie, klubowi, kibicom, ale i całemu Stargardowi. Żeby nie było, wymienieni na początku koszykarze także powinni się wstydzić.

Na minusie: Marek Łukomski, Jake O'Brien, Tomasz Śnieg, Kacper Młynarski, Jacobi Boykins

M.G.: Cała prawda w akapicie powyżej. Od siebie przypomnę tylko, że kapitan zespołu nosi opaskę na ramieniu nie tylko w imieniu zawodników drużyny, ale w imieniu kibiców swojej drużyny. Warto o tym pamiętać, uczestnicząc w takim niewiele mającym wspólnego ze sportową rywalizacją widowisku, jak największy blamaż w historii Spójni. Bez względu na to, co powiedziane zostało w tym, czy innym gronie w szatni, kapitan zostawia zdrowie na parkiecie. Co gorsze, na dzisiaj nie ma nawet komu tej niechcianej opaski przekazać.

Najbardziej nie podoba mi się jednak brak jakiejkolwiek, natychmiastowej reakcji zarządu klubu i przedstawicieli miasta na skandal w Gliwicach. Rozumiem oczywiście, że pracujecie Panowie pięć dni w tygodniu, do 15 i - w większości - ominęła was transformacja cyfrowa z mediami społecznościowymi na czele. Ale tym razem nie wystarczy zamknąć się w kanciapie na zapleczu i przeczekać, aż osłabnie gniew zlekceważonych kibiców. Nie osłabnie.

Na minusie: Tadeusz Gutowski i Paweł Ksiądz, którzy pośrednio odpowiadają za kompromitację Spójni w Gliwicach

Liczba plusów w sezonie

Erick Neal 3
Jake O'Brien 2
Jonas Zohore 2
Jacobi Boykins 1
Justin Gray 1
Kacper Młynarski 1

Liczba minusów w sezonie

Jake O'Brien 5
Jacobi Boykins 3
Marek Łukomski 3
Erick Neal 2
Tomasz Śnieg 2
Kacper Młynarski 1

Jędrzejczyk wykreślona z rankingu UFC

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie