NaM oceniać Spójnię. Stal wygrała tę walkę jedną ręką

Maciej Gładysiewicz
Maciej Gładysiewicz
Grzegorz Drążek
Grzegorz Drążek
Tadeusz Surma
Udostępnij:
PGE Spójnia Stargard przegrała 13 listopada 2021 roku w Ostrowie Wielkopolskim ze Stalą 82:91. Oceniliśmy grę stargardzkiego zespołu w spotkaniu przeciwko mistrzowi Polski.

Mistrz Polski z Ostrowa Wielkopolskiego wyraźnie w tym meczu nie chciał się przemęczać. Kiedy jednak musiał, przyśpieszał i osiągał przewagę.

W roli oceniających redaktorzy Naszego Miasta Stargard Grzegorz Drążek i Maciej Gładysiewicz.

Tytułem wstępu

G.D.: Denerwujące było słuchanie komentatorów Polsatu, mówiących że kompromitacji w wykonaniu Spójni nie było, że wstydu nie było. Co gorsza, tak też mecz w Ostrowie Wielkopolskim ocenia część fanów stargardzkiego zespołu. Ja nie mam zamiaru cieszyć się z dziewięciopunktowej porażki. Każdy szanujący się zespół wychodzi na boisko, żeby wygrywać. A kibice w momencie rozpoczęcia każdego meczu powinni wierzyć w zwycięstwo, a nie liczyć na jak najniższy wymiar kary.

To nie był łatwy mecz dla Stali. I nie chodzi o to, że natrafiła na mocnego rywala. Trzy dni wcześniej grała ciężkie spotkanie w Lidze Mistrzów w Izraelu, a już w najbliższy wtorek zagra bardzo ważne dla niej spotkanie w polskiej lidze z Zastalem Zielona Góra. Pomiędzy tymi meczami trafiła się Spójnia i musiała ją pokonać, nie bójmy się tego powiedzieć, jak najmniejszym nakładem sił. I tak też się stało.

Spotkanie w Ostrowie Wielkopolskim przypominało pojedynek mocnego pięściarza ze słabszym, w którym ten mocniejszy walczy jedną ręką. Taki pięściarz oberwał trochę ciosów, no bo ze schowaną do kieszeni jedną ręką inaczej być nie mogło. Ale że umiejętnościami góruje nad przeciwnikiem, to przetrzymał kilka jego ataków wyprowadzając następnie w odpowiednim momencie swoje ciosy. Te, mimo że zadawane jedną ręką, były bardziej precyzyjne i mocniejsze. Na nokaut to za mało, ale na pewne zwycięstwo na punkty wystarczyło.

M.G.: PGE Spójnia przegrywa zdecydowanie w Ostrowie i nie ma większego znaczenia, czy czyni to w lepszym, czy w gorszym stylu. Punkty zostają u przeciwnika, a wszystkie problemy, o których piszemy od tygodni są w tym zespole wciąż aktualne, bez żadnej próby rozwiązania ze strony zarządu klubu. Gdy podczas pamiętnego meczu z Ostrowem w ubiegłym roku Nick Faust odesłał gości do szatni efektownym buzzer beaterem, losy spotkania ważyły się do ostatnich sekund. W sobotę wieczorem czwarta kwarta dogrywana była przez oba zespoły na poziomie mocno towarzyskim, żeby nie było obciachu przed kamerami telewizji.
Można powiedzieć, że plan został wykonany. Koszykarze Spójni pokazali się w pierwszej połowie z dobrej strony, w drugiej ulegli aktualnym mistrzom Polski nieznaczną różnicą punktów. Prezes Spójni wyglądał przed kamerami na zadowolonego. Czyli jest sukces. Od siebie dodam, że w przypadku zarządu klubu ze Stargardu - największy w ostatnim czasie.

Arged Stal BM Ostrów Wielkopolski - PGE Spójnia Stargard. Co nam się podobało

G.D.: Spójnia zakończyła mecz mając 28 procent skuteczności w rzutach za 3 pkt. Nie jest to wybitne osiągnięcie, ale mimo to właśnie za rzucanie z dystansu pochwalę stargardzki zespół. Fragmentami było naprawdę nieźle. To właśnie trójki pozwoliły Spójni długo trzymać się blisko rywala. Oczywiście, do czasu.

Na wyróżnienie zasłużył Jonas Zohore. Akcje podkoszowe Duńczyka w ataku mogły się podobać. Sześć z ośmiu rzutów było celnych. A do tego osiem zbiórek, w tym cztery na atakowanej tablicy.

Warto odnotować solidniejszy występ Daniela Szymkiewicza. Trafił sześć z dziesięciu rzutów z gry. Miał sześć zbiórek.

Na plusie: Jonas Zohore

M.G.: Redaktor trochę na siłę promuje "na plusie" Jonasa Zohore, który odpychany od kosza i podwajany ma ogromne problemy z kontynuowaniem akcji, a już na pewno z odgrywaniem piłki na obwód. Rzeczywiście, potrafi odnaleźć zbiórkę na atakowanej tablicy, ale to na równi zasługa i Justina Graya, i Daniela Szymkiewicza, którzy coraz agresywniej grają na deskach przeciwnika. I to się podoba. Dodajmy, że w tym elemencie Spójnia jest w tej chwili ze 124 ofensywnymi zbiórkami na drugim miejscu w lidze, tuż za Astorią Bydgoszcz,
Osobiście wyróżniłbym w tym spotkaniu Justina Graya, który bardzo poprawnie odnalazł się i był odnajdywany na pozycji strzelca, trafiając 4 na 9 prób z dystansu, jako jedyny w zespole na przyzwoitym (44,4 proc.) procencie w tym elemencie gry. Gray coraz lepiej czuje się na boisku z Erickiem Nealem, ale bez wsparcia na obwodzie ten duet nie ugra zbyt wiele przy agresywnej obronie i słabych, co tu ukrywać, warunkach fizycznych Neala. Skoro o tym ostatnim mowa... Te punkty po wyrzucie zza linii po asyście od pleców Denzela Anderssona. Majstersztyk.

Na plusie: Justin Gray

Arged Stal BM Ostrów Wielkopolski - PGE Spójnia Stargard. Co nam się nie podobało

G.D.: Najbardziej nie podobała mi się gra w obronie stargardzkiego zespołu. O ile w ataku Spójnia potrafi być groźna, to w defensywie jest po prostu słaba. Rywale, jeśli tylko chcieli, łatwo zdobywali pozycje rzutowe. Wystarczyły im proste zagrania, kilka szybszych podań, zatrzymanie kozła na półdystansie. Były takie sytuacje, że zawodnicy klubu z Ostrowa Wielkopolskiego w ogóle nie byli pilnowani. Szczęście dla Spójni, że Stal nie była tego dnia skuteczna. Bo gdyby była to i jedną ręką znokautowałaby Spójnię.

Jake O'Brien i Kacper Młynarski zanotowali kolejne słabiutkie rzutowo mecze. Amerykaninowi trzeba oddać, że jako jeden z nielicznych w Spójni nie bał się odpowiedzialności i rzucania. Tyle że pudłował raz za razem. Polak natomiast ma w tym sezonie mocno rozregulowany celownik rzutów i znowu było tak, że piłka nie dolatywała nawet do obręczy.

Na minusie: gra w obronie stargardzkiego zespołu

M.G.: W obronie zagraliśmy miernie, ale coraz mniej podoba się też skuteczność rzutowa Spójni. Nie wygląda na to, by była przedmiotem nadmiernego zainteresowania na treningach, skoro w rzutach z dystansu (32,9 proc.) zajmujemy 12 miejsce w lidze, a za dwa punkty... ostatnie miejsce, będąc jedynym zespołem, który rzuca ze średnią poniżej 50 procent (49,6). W efekcie jesteśmy też w ogonie (na przedostatniej pozycji) w skuteczności rzutów z gry.
Na minusie w tym meczu umieszczę kapitana Spójni, który przez 22 minuty pobytu na parkiecie oddał jeden rzut i ani razu nie stanął na linii rzutów osobistych. Słabo.

Na minusie: Tomasz Śnieg

Liczba plusów w sezonie

Justin Gray 5
Erick Neal 5
Jonas Zohore 3
Jake O'Brien 2
Tomasz Śnieg 2
Jacobi Boykins 1
Kacper Młynarski 1

Liczba minusów w sezonie

Jake O'Brien 6
Jacobi Boykins 3
Marek Łukomski 3
Erick Neal 3
Tomasz Śnieg 3
Kacper Młynarski 2
Jonas Zohore 2
Daniel Szymkiewicz 1

Iga Świątek zmieniła trenera. Co się stało? KOMENTARZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie