NaM ocenia(ć) Spójnię. Wygrali z MKS, ale lider zespołu ma dość

Maciej Gładysiewicz
Maciej Gładysiewicz
Grzegorz Drążek
Grzegorz Drążek
Tadeusz Surma
Udostępnij:
W drugiej serii spotkań rundy rewanżowej PGE Spójnia Stargard pokonała 2 stycznia 2022 roku na wyjeździe MKS Dąbrowa Górnicza 101:87. Mimo wygranej nastroje w zespole nie są najlepsze. Erick Neal nie ma już ochoty grać w Spójni. Oceniliśmy grę stargardzkiego zespołu.

Po przegranych derbach w Szczecinie trener Marek Łukomski zrobił dwie zmiany w wyjściowej piątce PGE Spójni w meczu w Dąbrowie Górniczej. Na parkiet od pierwszej minuty nie wybiegli Erick Neal i Kacper Młynarski, a ich miejsce zajęli Tomasz Śnieg i Nick Spires. Lider, jeśli chodzi o zdobycze punktowe i asysty, czyli Erick Neal na boisku pojawił się później, ale w drugiej połowie nie chciał już grać. Po spotkaniu został zawieszony. Nieoficjalne informacje mówią o tym, że Amerykanin nie ma ochoty dalej występować w stargardzkim klubie.

W roli oceniających redaktorzy Naszego Miasta Stargard Grzegorz Drążek i Maciej Gładysiewicz.

Tytułem wstępu

G.D.: Po meczu w Dąbrowie Górniczej więcej mówi się o sytuacji z Nealem niż o zwycięstwie. Sytuacja ta jest kolejnym dowodem na to, że w tym sezonie w stargardzkim klubie wiele spraw jest niepoukładanych. Wcześniej podobna historia była z Jacobim Boykinsem, który notował w stargardzkiej drużynie najlepsze statystyki, a później jako jedyny w PGE Spójni zapłacił za kompromitującą porażkę w Gliwicach różnicą 40 punktów. Boykinsa już nie ma w stargardzkim zespole i być może podobnie będzie z Nealem. Jeśli do tego doda się nietrafione tegoroczne transfery, bo w PGE Spójni nie ma już takich koszykarzy jak Jake O'Brien i Piotr Niedźwiedzki, a Jonas Zohore dostał wolną rękę w poszukiwaniu klubu, to obraz stargardzkiego klubu w tym sezonie nie rysuje się ciekawie. I jeszcze jest temat niezadowolenia kibiców z działań zarządu klubu i Marka Łukomskiego, kompromitujące podejście trenera do derbów. I tak dalej, i tak dalej...

M.G.: Eric Neal odmówił wejścia na parkiet w drugiej połowie meczu w Dąbrowie i został zawieszony przez klub. Zawodnik podobno zmienia agenta, więc prawdopodobnie za chwilę, z proporczykiem w plecaku, pojawi się gdzieś w Europie i będzie miał szansę gwiazdorzyć od zera. Od początku mamy w tych felietonach sporo wątpliwości co do jego rzeczywistego wkładu w grę zespołu z pozycji rozgrywającego. Przestrzegam jednak przed spłaszczaniem tej sytuacji wyłącznie do poziomu humorów amerykańskiej jedynki, z czym mamy w Spójni do czynienia właściwie co sezon. Odejście Neala oznacza bowiem równocześnie ostateczną katastrofę tegorocznej selekcji trenera Marka Łukomskiego, któremu z wyjściowego wyboru zostanie za chwilę tylko Justin Gray. Mam nadzieję, że do końca, ale w przypadku tego szkoleniowca i jego relacji z zespołem nie położę za to na stole żadnych pieniędzy. Nie jestem z grupy łatwowiernych, którzy po jednym zwycięstwie ze słabą Dąbrową wróżą Spójni mannę z nieba. Bliżej mi raczej do grupy obrażonych bezczelną postawą Marka Łukomskiego po meczu w Szczecinie.

MKS Dąbrowa Górnicza - PGE Spójnia Stargard. Co nam się podobało

G.D.: Może i nie jest to wielka myśl, ale w przypadku PGE Spójni w tym sezonie doskonale się sprawdza. Jeśli stargardzki zespół rzuca kilkanaście trójek w meczu, to i ma szansę na zwycięstwa. Na razie rozegrał siedem spotkań, w których miał powyżej dziesięciu celnych trójek. Pięć z nich wygrał. I właśnie za te trójki wypada pochwalić Spójnię w meczu z MKS. Dwanaście celnych rzutów dystansowych przy skuteczności sięgającej 46 procent robi wrażenie. Nawet Nick Spires trafił dwie trójki.

Brawa dla Kacpra Młynarskiego. Po słabiutkich derbach, w których trafił jeden z dziewięciu rzutów z gry, przeciwko MKS zagrał na 100 procent. Dwa na dwa w rzutach dwupunktowych, jeden na jeden w trójkach, cztery na cztery w osobistych. I jeszcze sześć zbiórek. Fajnie było zobaczyć parę akcji bliżej kosza Młynarskiego, bo mimo że to gracz na pozycję cztery to wcale tak często takich akcji nie gra. Nie tylko on rozegrał lepsze spotkanie. Wreszcie Tomasz Śnieg udowodnił, że coś dobrego w tym sezonie może zaoferować w grze stargardzkiego zespołu.

Po powrocie do gry po kontuzji Justin Gray nie wypadł dobrze w derbach w Szczecinie, ale w Dąbrowie Górniczej był już pierwszoplanowym aktorem. Nie byłoby tego zwycięstwa bez jego skutecznej gry w ataku. Trafił osiem na dziewięć rzutów z gry, w tym trzy na cztery rzuty trzypunktowe. Trochę w jego cieniu był Admon Gilder, ale i on solidnie pomógł w zwycięstwie. W ataku nieźle spisał się także Baylee Steele, którego Polska Liga Koszykówki wybrała do piątki kolejki. Nie wiem, kto decyduje o tych wyborach, ale są one co najmniej dziwne. Nie powinno być bowiem tak, że w piątce całej kolejki znajduje się zawodnik, który tak słabo wypada w obronie. A w Dąbrowie Górniczej Steele był momentami ogrywany jak dziecko.

Na plusie Justin Gray

M.G.: Na pewno warto zwrócić uwagę na bardzo zespołową grę Spójni w potyczce z Dąbrową. 25 asyst w meczu robi wrażenie, a że szła z nimi łeb w łeb dobra selekcja rzutowa (przykład Kacpra Młynarskiego, który gra na 100 procent, przy czym decyduje się tylko na jedną próbę za trzy punkty, rzeczywiście wart jest podkreślenia) o przegranej nie było mowy ani przez moment. Tomasz Śnieg wciąż daleko od Śniega, którego pamiętamy, ale w Sopocie stanie przed arcytrudnym zadaniem prowadzenia gry Spójni w pojedynkę. Trzymam kciuki. Będzie bardzo trudno, ale też nie będzie lepszej okazji, by zatrzeć niekorzystne wrażenie, jakie w tym sezonie kapitan Spójni zostawia po sobie w kolejnych spotkaniach.

Fajnie widzieć dobre statystki Graya, Steele, czy Młynarskiego, ale dla mnie kluczowym graczem PGE pozostaje na tę chwilę Admon Gilder. Człowiek z cienia, jeden z nielicznych amerykańskich graczy, który nie przyciąga do siebie uwagi podczas meczu, a nagle okazuje się, że jest czołowym strzelcem zespołu i na dodatek twardym jak stal obrońcą. Najdłużej na parkiecie (prawie 37 minut), najwięcej wymuszonych fauli (7), kąśliwy z osobistych (7/9), drugi strzelec w zespole (22 punkty), czołowy zbierający itd. itd. Złośliwie można by ten transfer podsumować powiedzeniem o ślepej kurze. Bez złośliwości, pogratuluję PGE dobrego strzału. Teraz tylko powtórzyć to na pozycji nr 1.

Dominik Grudziński nie jest koszykarzem, który decydował będzie o przebiegu gry, niemniej jego 4 minuty spędzone na parkiecie na Śląsku wyglądały bardzo przyzwoicie. Był aktywny, ze sporą ochotą do gry, mam wrażenie, że nie skrzywdziłby Spójni grając kolejne 4 minuty w innej części gry. Przynajmniej można by zawiesić oko na jakimkolwiek wychowanku Spójni, który pojawił się na poziomie ekstraklasy w ostatnich latach.

Na plusie Admon Gilder

MKS Dąbrowa Górnicza - PGE Spójnia Stargard. Co nam się nie podobało

G.D.: Obrona PGE Spójni jest w tym sezonie mocno podziurawiona. To nie oznacza, że nikt w tej drużynie nie potrafi grać w defensywie. Na obwodzie sytuacja wygląda nawet nieźle, ale im bliżej kosza, tym jest gorzej. Jeśli w ataku idzie, to można zamaskować nieudolność w obronie i nawet wygrać spotkanie. Tylko że nie da się w każdym meczu rzucać po kilkanaście trójek na blisko 50-procentowej skuteczności.

Wciąż nie idzie Danielowi Szymkiewiczowi. Nie ma co się powtarzać, że po ciężkiej kontuzji, że nie grał w poprzednim sezonie, że potrzebuje czasu na odbudowanie formy. Tylko że trener Marek Łukomski wybrał tego koszykarza do składu i od razu widział go w pierwszej piątce. A może trzeba było wprowadzać go na innych zasadach do zespołu i w tym momencie byłby ważnym jego punktem?

Ktoś powie, że Erick Neal zagrał słabiutko, bo rzucił tylko pięć punktów. I trochę racji w tym będzie. Jeśli jednak swoje niezadowolenie wobec tego, jak jest traktowany w klubie pokazał zdobywając te pięć punktów, rzucając trójkę, notując sześć asyst to inaczej trzeba spojrzeć na jego statystyki. Nie wiem, kto i na kogo jest obrażony, z kim Erick Neal się skonfliktował, kto w tym klubowym sporze ma rację, ale wiem, że zawodnik robiący różnicę w drużynie nie może nie mieć miejsca w podstawowej piątce PGE Spójni.

Na minusie Daniel Szymkiewicz

M.G.: Tradycyjnie, od początku sezonu, nie podoba mi się w Spójni mizerna konstrukcja zespołu Marka Łukomskiego na pozycji rozgrywającego. Nie będę powtarzał po raz kolejny swoich wątpliwości co do fizyczności i zespołowej gry Neala (te rozstrzygają się właśnie niejako samoczynnie). Nie będę też powielał uwag co do słabszej postawy Tomasza Śniega. Mamy co mamy, i to kolejny rok z rzędu o tej samej porze roku. W ubiegłym sezonie uratował Spójnię trafiony w punkt transfer Threatta i Hana. Zadziałało z marszu. Czy uda się powtórzyć kolejny manewr rozpaczy? I czy doczekamy się momentu, gdy nie trzeba będzie ich w końcu wykonywać?

Na minusie: Eric Neal

Liczba plusów w sezonie

Justin Gray 8
Erick Neal 7
Admon Gilder 5
Jonas Zohore 3
Jake O'Brien 2
Tomasz Śnieg 2
Jacobi Boykins 1
Kacper Młynarski 1
Baylee Steele 1
Daniel Szymkiewicz 1

Liczba minusów w sezonie

Jake O'Brien 6
Tomasz Śnieg 6
Marek Łukomski 5
Erick Neal 4
Jacobi Boykins 3
Kacper Młynarski 3
Daniel Szymkiewicz 3
Jonas Zohore 2
Baylee Steele 1

Iga Świątek zachwyciła świat. Zagra w półfinale AO KOMENTARZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie