NaM ocenia(ć) Spójnię. Z Zastalem kolejny "rekord" ligi. Rechocze już cała koszykarska Polska

Grzegorz Drążek
Grzegorz Drążek
Tadeusz Surma
Udostępnij:
Stargardzka Spójnia przegrywa przed własną publicznością z Zastalem 43 punktami, 53:96. To nowy rekord tegorocznych rozgrywek. Zarząd klubu ciągnie biało-bordowe tradycje w Stargardzie na dno. Komentatorzy Polsatu przed całą koszykarską Polską prześcigają się już w szyderczych komentarzach.

Spotkanie rozegrane zostało w hali Ośrodka Sportu i Rekreacji w Stargardzie w czwartek, 4 listopada 2021 roku. Oceniliśmy stargardzki zespół w tym meczu. W roli oceniających redaktorzy Naszego Miasta Stargard Maciej Gładysiewicz i Grzegorz Drążek.

Tytułem wstępu

M.G.: Po kompromitacji w Gliwicach (przegrana 40 punktami) wydawało się, że niżej już upaść nie można. Otóż można. Wygląda na to, że potencjał trenera Marka Łukomskiego nie ma w tej akurat kwestii żadnych ograniczeń. Sky is the limit. Odpowiedzialność za skompletowanie składu, którego nie ma, bierze na siebie trener, ale już za przymykanie oczu na kiepski skauting odpowiada zarząd klubu w składzie, przypomnijmy, Paweł Ksiądz i Tadeusz Gutowski. Panowie wyspecjalizowali się tymczasem raczej w pudrowaniu trupów w klubowej szafie i nabieraniu wody w usta. A powinni w podejmowaniu odważnych decyzji, które przetną ropiejące wrzody.

Jest ich, co podkreślamy od początku sezonu, sporo. Mamy dwóch zawodników na obwodzie po poważnych kontuzjach (Tomasz Śnieg i Daniel Szymkiewicz) i zatrudniamy do kompletu Jonasa Zohore, który nie radzi sobie fizycznie, podobno po kontuzji, której efekty nie pozwalają mu regularnie uczestniczyć w treningach. Wygląda na transferową kulę w płot. Z zespołu odchodzi amerykański strzelec, ale na jego miejsce nie zatrudniamynikogo. Z okolic klubu docierają na dodatek plotki o rychłym odejściu na południe Polski innego wysokiego zawodnika. Zostaniemy z solidnym Grayem, chimerycznym O’ Brienem i MVP poprzedniej kolejki, który nie trafia z Zastalem żadnego rzutu z gry? I nie będzie trafiał, jeśli nie dostanie jakiegokolwiek wsparcia na obwodzie i centra, z którym może zagrać kilka podstawowych zagrywek. Do tego trener, który utracił kontrolę nad zespołem. Co się jeszcze musi wydarzyć, żeby barwy klubu przestały być regularnie brukane. 50 punktów w plecy w Ostrowie?

G.D.: A nie mówiłem?! Wygrywanie meczów z zespołami z ostatnich miejsc w tabeli jest zdecydowanie łatwiejsze do osiągnięcia niż rywalizowanie jak równy z równym z drużynami z górnej połówki klasyfikacji. Podniecać się zwycięstwami ze słabiutkimi na ten moment zespołami z Gdyni, Lublina, Radomia, Dąbrowy Górniczej mogli się tylko ci, którzy nie oczekują od Spójni wiele, no i zarząd klubu z trenerem, bo w końcu każde zwycięstwo, nieważne z kim, ratuje im tyłki. Muszą jednak panowie na klubowych stołkach wreszcie zrozumieć, że wśród kibiców jest wiele osób z większymi wymaganiami i ich się nie oszuka taką amatorką w prowadzeniu klubu i zespołu ekstraklasy.

Minus 40 w Gliwicach to był wstyd i żenada, ale w końcu każdemu zespołowi może się trafić fatalny występ. Nie minął jednak miesiąc, a Spójnia dostaje jeszcze większe lanie i to w Stargardzie, przed własną publicznością. To już nie wstyd i żenada. To kompromitacja na całej linii. Między Spójnią a Zastalem była różnica kilku klas, niestety nie na korzyść stargardzkiego zespołu. Tymczasem trener Marek Łukomski udaje, że nic się nie stało i opowiada na pomeczowej konferencji o jakimś wysokim kryciu rywali i o wirusie w zespole. Kacper Młynarski potrafił się lepiej zachować i jak na ambitnego sportowca przystało, podkreślił, że nia ma co się usprawiedliwiać problemami w zespole, że zagrali słabo i skończyło się wysoką porażką.

Trenerze, a właśnie że się stało! Każda taka porażka to policzek wymierzony kibicom stargardzkiego klubu. I Stargardowi, o którym po kolejnej gigantycznej wpadce mówi się w mało przychylnym tonie w koszykarskim światku. No i jeszcze sponsor strategiczny. Ile razy jeszcze PGE pozwoli na to, by jej nazwa była deptana w relacjach po kolejnych kompromitujących występach stargardzkiego zespołu? Ile jeszcze takich batów musi Spójnia dostać, żeby Marek Łukomski pokazał, że potrafi jednak podejmować trafne decyzje w sprawie składu? Oczywiście, nie tego na boisku. Zawodników jest mi zwyczajnie żal. U Marka Łukomskiego nikt się nie rozwija, forma niektórych sięga dna, jak po zjeździe nowiutkimi zjeżdżalniami rurowymi na przebudowanej stargardzkiej pływalni. Oni wszyscy potrzebują wstrząsu. W pozytywnym znaczeniu tego słowa.

No i jest jeszcze temat prowadzenia klubu. Czy ktoś nad tym panuje? Obu prezesów znam nie od dziś i czy ktoś uwierzy w to, czy nie, niechętnie wbijam im kolejne szpile. Tylko że znajomość nie oznacza, że jeden drugiego musi głaskać po głowie. Tak to niestety jest w Spójni. Tylko że to głaskanie wychodzi bokiem wszystkim tym, którzy mają Spójnię w sercu i dla których liczy się dobro stargardzkiego klubu. W Spójni potrzebne jest wietrzenie. Tam podobno już nie tylko prezesi zajmują się zarządzaniem. Szeregowcy udają oficerów. Dopóki wyniki były dość przyzwoite, nikt nie zwracał na to uwagi. Minus 83 w dwóch meczach to jednak nie jest nic przyzwoitego. Wypatruję więc huraganu, nie zefirka.

PGE Spójnia - Enea Zastal BC Zielona Góra. Co nam się podobało

M.G.: Tu lista jest bardzo krótka. Tomasz Śnieg stanął na wysokości zadania i poprowadził do kibiców "żałobny kondukt" po końcowym gwizdku. Tyle dobrego w tym meczu.

Na plusie: Stargardzcy kibice, którzy dotrwali w komplecie do ostatniej minuty pogromu

G.D.: Podobno we wszystkim można znaleźć jakieś pozytywy. Chyba jednak nie. W grze Spójni, w prowadzeniu zespołu nic nie było na plus. No ale bardzo bym chciał kogoś pochwalić. Jeśli nie za cały mecz, to chociaż za jakąś minutę lepszej gry. No i znalazłem. 8 minuta spotkania to był popis Piotra Niedźwiedzkiego. Skuteczne wykończenie akcji po podaniu Ericka Neala, po chwili blok na Josephie, następnie zbiórka w obronie i świetna asysta przez niemal całe boisko do Jake'a O'Briena. Ta seria mogła się podobać.

Na plusie: Kibice Spójni. Nie tylko za to, że w zdecydowanej większości dotrwali do końca spotkania. Także za to, że płacą po trzydzieści złotych za takie widowiska

PGE Spójnia - Enea Zastal BC Zielona Góra. Co nam się nie podobało

M.G.: Indolencja zarządu klubu, który trwa w przekonaniu, że dotoczy się za pieniądze kibiców i sponsora do końca rundy według strategii "po Nowym Roku się zobaczy, co i jak", a teraz przyoszczędzimy parę zielonych, najwyżej w Ostrowie, ze Śląskiem i z Włocławkiem będą bęcki. Może coś tam urwiemy z Bydgoszczą. Zmianę na stanowisku trenera uważam za oczywistą. Podobnie jak fakt, że najwyższy czas na zatrudnienie fachowca zza granicy, bo eksperymenty z rodzimymi fachowcami kończą się sezon po sezonie fatalnie. Najlepiej, żeby nie mówił po polsku śmieją się złośliwi w Stargardzie

Na minusie: Ktoś, kto stoi na czele zarządu tego klubu. Nie jestem pewien, jakie wymienić w tym miejscu nazwisko

G.D.: Tutaj można by wpisać wszystkich i wszystko w stargardzkim zespole. Inaczej być nie może, jeśli pozwala się na porażkę różnicą 43 punktów. Najbardziej jednak zauważalna była bezradność Ericka Neala. Amerykański zawodnik, wybrany po meczu w Lublinie najbardziej wartościowym koszykarzem dziewiątej kolejki Energa Basket Ligi, który przed meczem przeciwko Zastalowi odebrał za to nagrodę 500 złotych (na kolację w MC Donald's dla całego zespołu powinno wystarczyć), niewiele nie potrafił zdziałać. W Lublinie rzucił 39 punktów trafiając 13 na 19 rzutów z gry. Jego dorobek przeciwko Zastalowi to 5 punktów, wszystkie po osobistych, bo z gry spudłował komplet pięciu rzutów.

Kolejny słabiutki występ zanotował Daniel Szymkiewicz. Chyba wszyscy na trybunach widzą, że po długiej kontuzji nie jest on gotowy do gry na najwyższym poziomie. Wciąż potrzebuje czasu. Tymczasem trener Marek Łukomski na nim buduje zespół i ma on pewne miejsce w podstawowej piątce. Na to jednak trzeba zapracować. Jak forma wzrośnie, niech gra i całe mecze. Póki co, nie rośnie.

Jonas Zohore? Tutaj także miałem rację podkreślając po meczu w Lublinie, w statystykach niezłym dla tego zawodnika, że ja tam wielkiej gry w jego wykonaniu nie widzę. No i Duńczyk przeciwko Zastalowi udowodnił, że mam rację.

Należy także odnotować jeden z najsłabszych występów Justina Graya. Tym razem i on dostosował się do kiepskiej całości.

Na minusie: Eric Neal

Liczba plusów w sezonie

Erick Neal 5
Justin Gray 4
Jake O'Brien 2
Tomasz Śnieg 2
Jonas Zohore 2
Jacobi Boykins 1
Kacper Młynarski 1

Liczba minusów w sezonie

Jake O'Brien 6
Jacobi Boykins 3
Marek Łukomski 3
Erick Neal 3
Kacper Młynarski 2
Tomasz Śnieg 2
Jonas Zohore 2
Daniel Szymkiewicz 1

Iga Świątek zachwyciła świat. Zagra w półfinale AO KOMENTARZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie