Saints Row – spora dawka szalonej zabawy, ale okraszona dozą frustracji, czyli recenzja targana emocjami

Anita Stryjewska
Anita Stryjewska
Volition/Polska Press/materiały
Wypróbowaliśmy Saints Row i wiecie co? To szalona jazda i świetna zabawa, podczas której było jednak trochę nerwów. Sprawdźcie, za co pokochaliśmy produkcję Volition i co wzbudziło naszą frustrację. Zapraszamy do recenzji.

Spis treści

Saints Row to popularna seria gier zapoczątkowana w 2006 roku. Produkcje te przez niektórych porównywane były do Grand Theft Auto, wszak mamy tu do czynienia z otwartym światem, rozkręcaniem gangsterskiego biznesu, perspektywą trzeciej osoby, a to nie wszystkie podobieństwa. Jednocześnie w tytuł zagrywały się także osoby, którym z GTA nie było specjalnie po drodze. Najnowsza gra Saints Row, która właśnie debiutuje na rynku jest piątą odsłoną cyklu, a jednocześnie jego prequelem i tzw. miękkim rebootem. Mieliśmy okazje przetestować tytuł i oto nasze wrażenia.

Kreator postaci

Zanim przejdziemy dalej poświęćmy chwile kreatorowi postaci w Saints Row. To bowiem zmora i jednocześnie błogosławieństwo dla graczy przykładających dużą wagę do wyglądu ich bohatera. Ja także do takowych należę i przyznam, że mnogość dostępnych w kreatorze opcji mnie wręcz przeraziła. Od razu wiedziałam bowiem, że spędzę w nim sporo czasu, ale nie był to czas nieprzyjemny. Całość jest bardzo intuicyjna i wygodna, a przy tym możemy stworzyć postać, jaką tylko zechcemy bez względu na to, czy wolimy realny wygląd, czy całkowicie dziwaczny i niecodzienny. Co więcej, w każdym momencie gry mamy dostęp do wszystkich opcji customizacji i możemy naszą aparycję zmieniać w dowolnym momencie, co nie zawsze jest w grach możliwe.

Saints Row – spora dawka szalonej zabawy, ale okraszona dozą frustracji, czyli recenzja targana emocjami
Volition/Polska Press/materiały

Wyrażać „siebie” poprzez wygląd w grze możemy także za pomocą dostępnych w niej ubrań oraz dodatków, a tych jest naprawdę dużo. Już na początku otrzymujemy kilka elementów garderoby do wyboru, a w trakcie rozgrywki możemy nasze zasoby zwiększać na kilka sposobów. Jednym z takowych są zakupy w jednym z naprawdę licznych punktów, a ich asortyment różni się od siebie, warto więc odwiedzać napotkane w świecie gry i specjalnie oznaczone na mini mapie sklepy.

Ubrania odblokowujemy także w miarę postępów fabularnych, po wykonaniu określonych misji. Co jednak ważne, wszystkie posiadane przez nas rzeczy możemy modyfikować. Nie chodzi przy tym jedynie o prostą zmianę koloru, bowiem barwy poszczególnych elementów możemy modyfikować oddzielnie, wybierając jedną z dostępnych na palecie barw lub tworząc i zapisując swoja własną. Z czasem i w określonych elementach możemy zmienić także rodzaj materiału, z jakiego są wykonane, a to daje wiele możliwości. Dodatkowo, podobnie jest w kwestii customizacji broni. Przejdźmy jednak dalej.

Saints Row – spora dawka szalonej zabawy, ale okraszona dozą frustracji, czyli recenzja targana emocjami
Volition/Polska Press/materiały

Witamy w Santo Ileso

Produkcja Saints Row przenosi nas do fikcyjnego miasta Santo Ileso, gdzie bierzemy udział w początkach słynnego gangu Świętych. Trzeba przy tym przyznać, że gra zaczyna się z „wysokiego C” i już od pierwszych minut robi wrażenie. Najlepsze jest jednak to, iż potem wcale nie zwalnia i wciąga na naprawdę długie godziny.

Podobnie, jak cały cykl, tak i jego najnowsza odsłona przepełniona jest charakterystycznym, szalonym, ale przy tym niegłupkowatym humorem. Jednym z jego głównych źródeł jest nasza postać, o specyficznym charakterze i tekstach, które wiele razy wywołały uśmiech na moich ustach. Przyznam, że szybko polubiłam tego bohatera (w moim przypadku bohaterkę), a jak wiemy, jest to niezwykle istotne, jeśli chcemy dobrze bawić się w danej grze. Tu więc nie będzie z tym problemu.

Saints Row – spora dawka szalonej zabawy, ale okraszona dozą frustracji, czyli recenzja targana emocjami
Volition/Polska Press/materiały

Co więcej, podobnie jest w przypadku naszych towarzyszy, których bardzo szybko poznajemy w trakcie gry. Nie musimy przy tym kompletować tu drużyny, ponieważ mamy do czynienia z zawiązana już grupą wiernych przyjaciół, gotowych stawić się zawsze, gdy jest taka potrzeba. To zresztą jedna z rzeczy, które najbardziej mnie ujęły jeśli chodzi o fabułę przedstawioną w Saints Row. Pomimo przepełnienia lekkością i niejednokrotnie obrazoburczym humorem, nie brakuje tu nieco poważniejszych kwestii. Nasi towarzysze mają własne, nie zawsze wesołe historie, jednak robią wszystko, aby mieć z życia jak najwięcej. Cenią przy tym przyjaźń, która jest tu bardzo podkreślona i przejawia się niekiedy w prostych, ale wciąż zabawnych gestach.

Nie bójcie się jednak, to wszystko nie oznacza, iż Saints Row jest zbyt sentymentalne lub ciężkie. Wręcz przeciwnie, takie momenty są przyjemnymi smaczkami, znakomicie balansującymi szaleństwo dookoła nas. Pod tym względem Saint Row przypomina mi serię Borderlands (poza trzecią częścią, która momentami była zwyczajnie głupkowata). Jeśli więc lubicie tego typu klimat, to będziecie zadowoleni grając w nową produkcję studia Volition.

Saints Row – spora dawka szalonej zabawy, ale okraszona dozą frustracji, czyli recenzja targana emocjami
Volition/Polska Press/materiały

Co tu się dzieje?!

Kolejną, bez wątpienia pozytywną cechą Saints Row jest duża ilość dostępnych aktywności. Od samych misji głównych począwszy, ponieważ każda z nich się różni, wnosi coś do fabuły i jest dobrze rozpisanym fragmentem całości. Questy poboczne pomagają nam oczywiście rozwijać nasz biznes, a także zarabiać. Poza pieniędzmi i doświadczeniem za wykonywanie poszczególnych zadań, ich rozwiązywanie pozwala także na odblokowanie dodatkowych rzeczy, jak elementy garderoby czy zdolności naszych przyjaciół, niekiedy towarzyszących nam podczas misji. W trybie dla pojedynczego gracza mamy możliwość przyzwania towarzysza z poziomu interfejsu w formie telefonu.

Poza klasycznymi misjami, o ile w Saints Row cokolwiek jest klasyczne, możemy pobawić się także w innych aktywnościach, jak np. polowania. Inną opcją, niezbędną to „popchnięcia” fabuły w pewnych momentach są te, związane z rozwojem naszej działalności. W pewnym momencie bowiem wraz z przyjaciółmi postanawiamy założyć własną organizację przestępczą – gang Świętych.

Saints Row – spora dawka szalonej zabawy, ale okraszona dozą frustracji, czyli recenzja targana emocjami
Volition/Polska Press/materiały

Odblokowuje to stół z mapą, za pośrednictwem której zarządzamy naszym biznesem. To znaczy, iż najpierw wybieramy jedną z dostępnych „pustych parceli”, a następnie decydujemy jaki rodzaj działalności z dostępnej listy chcemy tam rozkręcić. Co ciekawe, nie wystarczy jedynie zapłacić za wybrana opcję i potwierdzić, aby dany interes był intratny musimy wykonać dodatkową, dedykowana misję, np. przyprowadzić na miejsce rozsiane na mapie ciężarówki z odpadami. Niemniej praktycznie każde zadanie, jakie przyjdzie nam wykonać w trakcie zabawy w Saints Row jest oryginalne, dobrze rozpisane i sprawia masę frajdy, nawet te pomniejsze.

Szalona jazda po otwartym świecie

Poza misjami dostępnymi z poziomu interfejsu, na mapie świata możemy napotkać także dodatkowe wydarzenia. Zazwyczaj to drobne potyczki z członkami konkurencyjnych gangów i nie tylko. Warto jej jednak wykonywać dla PD i zasobów. To jednak nie jedyne rzeczy, jaki napotkamy eksplorując otwarty świat, oddany do naszej dyspozycji w Saints Row. Znajdziemy tu także m.in. punkty, pozwalające nam w pełni wykorzystać posiadany przez nas kombinezon do szybowania i wierzcie mi, loty te dają masę frajdy, szczególnie, gdy opadniemy na daj jednego z jadących pojazdów a następnie ponownie z niego wzbijemy się w powietrze.

Saints Row – spora dawka szalonej zabawy, ale okraszona dozą frustracji, czyli recenzja targana emocjami
Volition/Polska Press/materiały

W Saints Row należy wyróżnić także jazdę. Prowadzenie bowiem pojazdów to nie tylko sposób na przemieszczanie się w świecie gry, ale i zabawa sama w sobie. Jazda jest tu bowiem przyjemna i pozwala na dużą dozę szaleństwa, co udowadnia już pierwsze wystrzelenie w powietrze auta po wjechaniu nim na hydrant. Generalnie, poruszanie się pojazdami stanowi tu także element wielu zadań, w trakcie których musimy dojechać gdzieś w określonym czasie, uciec pościgowi czy też dogonić konwój.

Będąc już przy pojazdach nie sposób nie wspomnieć o tym, że tu również mamy spore możliwości. W niedługim czasie od rozpoczęcia rozgrywki odblokujemy warsztat samochodowy. Od tego momentu będziemy mogli „przejąć” dowolny pojazd, który wpadł nam w oko i doprowadzić go do rzeczonego warsztatu. Pozwoli to odblokować dany model, a następnie przywoływać go w przeznaczonych do tego miejscach. Dodatkowo, możliwość customizacji pojazdów jest w Saints Row nie mniej bogata, niż w przypadku opcji zmiany postaci, a przyjemność z jazdy takim niezwykły, zaprojektowanym przez nas autem jest niebagatelna.

Saints Row – spora dawka szalonej zabawy, ale okraszona dozą frustracji, czyli recenzja targana emocjami
Volition/Polska Press/materiały

Muzyka, grafika i miasto

Podczas jazdy samochodem, choć nie tylko, niejednokrotnie będziemy słuchać dostępnego w nim radia. Dlatego też nie sposób w recenzji Saints Row nie wspomnieć o znakomitej ścieżce muzycznej. Dotyczy to zarówno podkładu dźwiękowego w poszczególnych misjach, jak również dostępnej w produkcji liście muzycznej. Znajdziemy na niej wszystko, czego dusza zapragnie. Możemy wiec dowolnie wybierać między rapem, muzyka klasyczną, country, muzyka elektroniczną, a także cięższymi brzmieniami. Dodatkowo, w grze znajdziemy utwory zarówno jej dedykowane i stosunkowo nowe, jak i dawne hity. Przyznam przy tym, że gdy podczas jazdy zaczęły lecieć niektóre z nich miałam na twarzy szeroki uśmiech. Jeśli zagracie w Saints Row, będziecie doskonale wiedzieć o co mi chodziło, więc nie będą psuć niespodzianki.

Saints Row – spora dawka szalonej zabawy, ale okraszona dozą frustracji, czyli recenzja targana emocjami
Volition/Polska Press/materiały

Co do wyglądu gry i oprawy graficznej było trochę inaczej. Choć muzyka w każdym momencie robi wrażenie, to po zobaczeniu pierwszych scen z gry byłam rozczarowana. Modele postaci oraz animacje były nieco toporne i nie prezentowały poziomu wysokiej jakości gry z 2022 roku. Nie wiem jednak czym jest to spowodowane, ponieważ dalej było znacznie lepiej. Oglądane potem scenki wydawały się płynniejsze i bardziej dopracowane, podobnie jak modele postaci zarówno w spoczynku, jak i w ruchu. Cóż, przynajmniej jeśli chodzi o ważniejszych bohaterów.

Cechą charakterystyczną całej serii Saints Row jest także to, iż gry te nigdy nie siliły się na realizm i w nowej odsłonie również mamy do czynienia z nieco kreskówkową stylizacją. Nie tylko jest ona atrakcyjna, ale wpisuje się także w klimat całości. Również samo Santo Ileso robi pozytywne wrażenie i z przyjemnością można podziwiać pejzaże oraz kolejne obszary miasta.

Saints Row – spora dawka szalonej zabawy, ale okraszona dozą frustracji, czyli recenzja targana emocjami
Volition/Polska Press/materiały

Zanim przejdę do mniej przyjemnych kwestii zatrzymam się na chwilę przy wspomnianym już mieście. Tu duże brawa należą się twórcom gry za to, że Santo Ileso jest miejscem żyjącym. Mamy tu więc sporo ludzi i pojazdów na ulicach, a dodatkowo jest to dostosowane do warunków. Dlatego też realistycznie na obrzeżach miasta ruch jest znacznie mniejszy, niż w jego centrum. Jest to o tyle ważne, że czasami twórcy zapominają, jak ważne jest nie tylko to, aby oddać do dyspozycji duży obszar, ale także, żeby nie był on pusty. Volition do takowych deweloperów na szczęście nie należy.

Aby nie było zbyt kolorowo

Wszystko, co opisałam powyżej sprawia, że niemal zakochałam się w Saints Row. Niestety, są też pewne minusy. Chodzi mianowicie o błędy i glicze w grze, a tych doświadczyłam całkiem sporo. O ile drobne problemy, jak zapadanie się niektórych postaci w otoczenie czy dziwne zachowanie ciał traktuję raczej z rozbawieniem, to w trakcie zabawy natrafiłam kilkukrotnie na problemy, które wyjątkowo frustrowały i psuły zabawę. Co ciekawe jednak, większość z nich pojawiła się w trakcie gry w kooperacji, która w Saints Row jest dostępna. Zdarzało się więc m.in., że długo trzeba było walczyć, aby z towarzyszem w ogóle się nawzajem zaprosić do gry i połączyć się. Pojawiały się także kłopoty podczas samej rozgrywki, gdy np. rozpoczynałam walkę z grupą przeciwników, których mój towarzysz w ogóle nie widział w świecie gry i musiał poczekać, aż z nimi skończę.

Saints Row – spora dawka szalonej zabawy, ale okraszona dozą frustracji, czyli recenzja targana emocjami
Volition/Polska Press/materiały

Doświadczyłam w grze także licznych błędów w stylu niewidzialnych elementów pojazdu lub infrastruktury, braku możliwości wejścia do samochodu czy budynku itp. Po którymś już razie bardzo to frustrowało. O ile gra Saints Row jest więc przyjemna sama w sobie, to ilość bugów w pewnym momencie sprawia, że pojawia się spora irytacja. Nie wiem czy tak też jest w wersji na PC (ja grałam na Xbox Series X), ale taki stan gry w przypadku nowego tytułu po prostu nie powinien mieć miejsca, ponieważ nie tylko utrudnia rozgrywkę, ale i momentami bardzo psuje zabawę. Niemniej nie jest to nic, czego nie dałoby się naprawić i mam nadzieję, że już w momencie jutrzejszej premiery lub wkrótce po niej twórcy wprowadzą odpowiednie poprawki.

Jak jest? Jest dobrze, ale może być lepiej

W ogólnym rozrachunku Saint Row jest dla mnie dużym zaskoczeniem, ponieważ nie nastawiałam się specjalnie na tę produkcję. Nigdy też cała seria specjalnie mnie „nie kręciła”. Okazało się jednak, że czerpałam z gry wiele przyjemności, bawiąc się znakomicie we wszystkich aktywnościach, wzruszając się i śmiejąc razem z postaciami, zatracając się w opcjach customizacji i siłą woli walcząc z syndromem „jeszcze jednej misji”. Saints Row to naprawdę dobra i satysfakcjonująca produkcja, w której przyjemnie się strzela (choć dopiero po ulepszeniu broni, a wcześniej celowanie i stabilność to zmora), starcia z przeciwnikami satysfakcjonują, a zwiedzanie urokliwego świata nie jest stratą czasu.

Saints Row – spora dawka szalonej zabawy, ale okraszona dozą frustracji, czyli recenzja targana emocjami
Volition/Polska Press/materiały

Jedynym, choć poważnym problemem jest stan techniczny gry, ale jak już wspomniałam, wszystko to można poprawić. Jeśli twórcy poradzą sobie z tymi problemami, zostanie już nam tylko porządny produkt, spełniający w całości swoje rozrywkowe zadanie i godny polecenia. Ja z pewnością spędzę w Saints Row jeszcze wiele godzin, choćby po to, aby chłonąc klimat tego tytułu.

Sprawdź też:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Strefa Biznesu -Produkcja Izery. Podpisano umowę z chińską firmą Geely

Materiał oryginalny: Saints Row – spora dawka szalonej zabawy, ale okraszona dozą frustracji, czyli recenzja targana emocjami - GRA.PL

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na stargard.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie