MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Skoki narciarskie. Barwna historia Pucharu Świata w Wiśle: skandal, sensacyjni zwycięzcy, dużo sukcesów Polaków

Artur Bogacki
Artur Bogacki
Styczeń 2017. Polska ekipa fetuje sukces Kamila Stocha
Styczeń 2017. Polska ekipa fetuje sukces Kamila Stocha Bartek Syta / Polska Press
W tym sezonie (2023-2024) Wisła gości najlepszych zawodników globu już po raz 12. Zawody na skoczni im. Adama Małysza na stałe wpisały się w środowisko skoków narciarskich. Przypominamy dotychczasowe konkursy Pucharu Świata w Beskidach.

Pierwsze zawody PŚ rozegrano tu w styczniu 2013 r. Później przeprowadzane były o rożnych porach roku, ostatnio na początku sezonu. W listopadzie 2022 r. odbyły się zawody, jakich nigdy wcześniej nie było. To był wprawdzie "zimowy" start, ale rywalizowano na "letnim", zielonym igelicie. Różnica była taka, że tory najazdowe były lodowe, jak później przez cały sezon. Gdy ktoś kiedyś będzie wspominał historię skoków narciarskich - a "hybrydowe" konkursy to ponoć przyszłość tej dyscypliny - będzie musiał napisać, że jej ważna część zaczęła się właśnie w Wiśle.

Zawody na skoczni im. Adama Małysza mają jeszcze jedną cechę charakterystyczną - zwyciężali tam zawodnicy, którzy raczej nie odnosili wielkich sukcesów. Jedyne zwycięstwa w PŚ w karierze zanotowali Rosjanin Jewgienij Klimow i Japończyk Junshiro Kobayashi (brat słynnego Ryoyu). Z jednego z niewielu triumfów cieszył się Czech Roman Koudelka. Po raz pierwszy w życiu w PŚ wygrał tam Austriak Jan Hoerl, dopiero zaczynający wielką karierę (w tym sezonie dołożył drugi triumf w PŚ).

Wisła szczęśliwa jest także dla Polaków. Najlepiej ze wszystkich uczestników radził sobie Kamil Stoch - indywidualnie wygrał dwa razy, dwukrotnie był drugi, raz trzeci. Dwa razy zwyciężył Dawid Kubacki. Co ciekawe, nigdy indywidualnie na podium nie był pochodzący z Wisły trzeci z liderów naszej kadry - Piotr Żyła.

Oto historia i najciekawsze wydarzenia z Pucharów Świata w Wiśle.

Spis treści

2012-2013. Skandal na początek PŚ w Wiśle

Pierwsze, historyczne zawody PŚ w Wiśle odbyły się 9 stycznia 2013 r. Wówczas był tylko jeden konkurs. Pucharowa historia zaczęła się od skandalu. Ktoś okradł skoczków z Norwegii i Czech, a także słynnych zawodników Szwajcara Simona Ammana i Niemca Martina Schmitta. Z pokoi hotelowych - ponoć obiekt nie miał należytej ochrony (a złodzieje posługiwali się sfałszowanymi akredytacjami) - zniknęły sprzęt i pieniądze. M.in. Norwegowie zgłosili kradzież laptopa, kamery i 6 tysięcy euro w gotówce.

Od strony sportowej zawody wyszły dobrze. Na trybunach było 10 tysięcy widzów, a nasi skoczkowie znaleźli się w czołówce: 6. miejsce zajął Piotr Żyła, 7. Kamil Stoch. Zwyciężył Anders Bardal, jeden z... okradzionych Norwegów (3. był jego rodak Rune Velta, na podium przedzielił ich Niemiec Richard Freitag). Zresztą może sukces w Wiśle przyniósł mu szczęście, bo kilka tygodni później w Predazzo został mistrzem świata, a cały cykl PŚ ukończył na 2. pozycji.

Co ciekawe, na zawodach zabrakło Adama Małysza, najsłynniejszego skoczka z Wisły i patrona tamtejszej skoczni. Wówczas startował w Rajdzie Dakar.

2013-2014. Pierwsze podium Polaka w PŚ w Wiśle

16 stycznia 2014 r. w Wiśle rozegrano drugi konkurs PŚ. Nasi kibice doczekali się Polaka na podium - 2. lokatę zajął Kamil Stoch. Podobnie jak wspomniany Bardal, również on przez Wisłę zmierzał do wielkiego sukcesu. Kilka tygodni później zachwycił podczas igrzysk olimpijskich w Soczi, gdzie zdobył dwa złote medale, swoje pierwsze w karierze.

W tamtym konkursie w Wiśle bohaterem naszej ekipy mógł zostać ktoś inny. Maciej Kot wygrał kwalifikacje, lecz w konkursie nie odegrał większej roli (23.). Po pierwszej serii niespodziewanym liderem był Jan Ziobro, Stoch zajmował "dopiero" 5. miejsce. W drugiej serii lepiej presję wytrzymał ten ostatni, awansował na podium, na 2. pozycję. Przegrał tylko z Niemcem Andreasem Wellingerem, nieznacznie - jedynie o 0,9 pkt (w teorii zabrakło lepszego lądowania w pierwszym skoku, bo noty za styl były niższe; 3. był Austriak Michael Hayboeck). Ziobro skoczył słabiej od rywali z czołówki, spadł na 6. pozycję; punkty łącznie zdobyło aż siedmiu Polaków.

Znów dopisali kibice, choć konkurs odbywał się w środku tygodnia - w czwartek. - Chciałem przede wszystkim pogratulować organizatorom, że udało im się świetnie przygotować skocznię w takich bardzo trudnych wiosennych warunkach. Wielkie dzięki dla kibiców za atmosferę jaką stworzyli, czułem się jak w domu - mówił Stoch po zawodach.

2014-2015. Ilość, nie jakość

15 stycznia 2015 r. odbył się trzeci konkurs w Wiśle. Z powodu niekorzystnych warunków pogodowych rozegrano tylko jedną serię. Wygrał Austriak Stefan Kraft (dzięki temu został liderem klasyfikacji generalnej PŚ), przed Peterem Prevcem (Słowenia) i Severinem Freundem (Niemcy).

Jak wypadli Polacy? Punkty zdobyło aż 7 naszych reprezentantów, ale do euforii było daleko, bo najlepszy w naszej ekipie Kamil Stoch sklasyfikowany został na 15. pozycji. Niedosyt był ogromny. Dzień wcześniej kwalifikacje wygrał Maciej Kot (w konkursie był dopiero 45.), przed 2. Piotrem Żyłą, a Stoch uzyskał aż 139,5 m - lepiej od rekordu obiektu - lecz z podpórką. Jeszcze dalej poleciał Anders Bardal, ale się przewrócił. Konsekwencje dla Norwega były bolesne, ze złamanym nadgarstkiem trafił do szpitala.

2015-2016. Przegrali z wiatrem

W tym sezonie skoki Wiśle odbyły się dopiero w marcu, nie była to już "rozgrzewka" przed Zakopanem, jak w trzech wcześniejszych latach. 4-5 marca 2016 miały być dwa konkursy, jak podczas innych weekendów pucharowych. Tyle że plany pokrzyżowała pogoda. Z odwilżą i brakiem śniegu organizatorzy sobie poradzili, ale na zbyt silny wiatr nie było rady. Drugie, sobotnie zmagania odwołano jeszcze przed ich rozpoczęciem.

Udało się natomiast wcześniej, w piątek przeprowadzić pierwszy konkurs, choć też nie było zbyt ciekawie. Uczestnikom przeszkadzał mgła.

Zmagania skończyły się trochę niespodziewanym rozstrzygnięciem. Zwyciężył Roman Koudelka (w PŚ wygrał tylko 5-krotnie, już nigdy później) przed Norwegiem Kennethem Gangnesem (miał najlepszy sezon w karierze, 5 razy był na podium). Trzecie miejsce zajęła legenda skoków - Noriaki Kasai. Dla Japończyka był to 500. występ w Pucharze Świata!

Polacy - punktowało ich pięciu - nie liczyli się w walce o podium. Najwyżej, na 10. pozycji, znalazł się Kamil Stoch.

2016-2017. Dublet Stocha

W styczniu 2017 roku wreszcie w Wiśle udało się przeprowadzić "prawdziwy" Puchar Świata. Co więcej, po obu konkursach indywidualnych nasi kibice mieli powody do radości, gdyż dwa zwycięstwa odniósł Kamil Stoch, zostając przy okazji nowym liderem klasyfikacji generalnej PŚ. To był pierwszy sukces Polaka w Wiśle. I to mimo problemów z kolanem i barkiem.

Dominacja lidera naszej kadry w pierwszym, sobotnim konkursie była wyraźna. Stoch wygrał z przewagą aż 16,3 pkt (wyprzedził Austriaka Stefan Krafta oraz o 18,9 pkt Niemca Andreasa Wellingera). Dzień później emocje było większe. Drugi w rankingu Norweg Daniel Andre Tande stracił do Stocha tylko 1,2 pkt, trzeci Słoweniec Domen Prevc - 1,3 pkt.

- Dwukrotne odśpiewanie "Mazurka Dąbrowskiego" w Wiśle to było naprawdę piękne uczucie - przyznał Stoch, który w obu przypadkach wytrzymał presję ciążącą na faworycie. - Byłem bardzo skoncentrowany na swoim zadaniu. Wyszedłem na skocznię z mocnym postanowieniem dobrego wykonania swojej pracy. Chciałem po prostu wykonać poszczególne elementy tak, jak należy, z jakiegoś powodu nie miałem żadnych problemów w skupieniu się na skokach. Ale faktycznie, emocje były ogromne, lecz wszystko udało się utrzymać na odpowiednim poziomie.

Dobrych wyników Polaków było więcej. W pierwszym konkursie 7. był Piotr Żyła (tylko 3,1 pkt od "pudła"), 9. Maciej Kot. W drugim starcie ten ostatni zajął 5. pozycję (ale ze znaczną stratą do podium, po pierwszej serii był 3.).

2017-2018. Ryzyko się opłaciło, Wisła zaistniała w PŚ

To był pierwszy z serii weekendów w Wiśle na początku zimy - 18-19 listopada 2017 r. - i debiut konkursu drużynowego. Co więcej, impreza zyskała na prestiżu, bo otwierała nowy sezon, w dodatku olimpijski. Mimo jesiennej aury zawody przeprowadzono bez większych przeszkód.

- To było ryzyko, które podjęliśmy świadomie. Staramy się trafić na stałe do kalendarza Pucharu Świata. Mogę powiedzieć, że widzieliśmy już wstępną rozpiskę Pucharu Świata na przyszły rok i Wisła w niej jest, ale musimy stanąć na wysokości zadania, żeby to się nie zmieniło - mówił przed tamtym weekendem Adam Małysz, wówczas pełniący w PZN funkcję dyrektora koordynatora ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej.

Ryzyko się opłaciło, bo Wisła na początku kolejnych sezonów też gościła światową elitę.

W "drużynówce" 18 listopada była nietypowa sytuacja. Wygrali Norwegowie, a 2. pozycją podzielić się musieli Austriacy i Polacy (Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Maciej Kot i Kamil Stoch). W konkursie indywidualnym znów na podium stanął Stoch. Po pierwszej serii był 8., w drugiej spisał się rewelacyjnie i awansował na 2. lokatę. Tym razem musiał uznać wyższość Junshiro Kobayashiego (wygrał z przewagą 2,3 pkt). Dla Japończyka było to jedyne w karierze podium w prestiżowym cyklu! Czołową trójkę uzupełnił Austriak Stefan Kraft.

Co ciekawe, po pierwszej serii aż pięciu Polaków było w czołowej "10"! Ostatecznie wspólnie na 7. pozycji znaleźli się Piotr Żyła i Stefan Hula, a na 10. Dawid Kubacki (po I serii był 4.). Nie poszło Maciejowi Kotowi - spadek z 7. na 19. miejsce.

2018-2019. Rosyjska sensacja

Jak zapowiadał Adam Małysz rok wcześniej, PŚ znów zagościł w Wiśle na początku sezonu jako "pełna" weekendowa impreza (17-18 listopada 2018). Polacy zaczęli ją z przytupem, gdyż Jakub Wolny (debiutant w zespole), Piotr Żyła, Dawid Kubacki i Kamil Stoch wygrali konkurs drużynowy (przed Niemcami i Austrią). Biało-Czerwoni prowadzili po pierwszej serii, a w drugiej obronili się przed atakiem rywali, triumfując z przewagą 11,1 pkt.

- Zwycięstwo było efektem pracy całej drużyny. Nie wyobrażam sobie, żebym przy tak dobrej formie kolegów mógł oddać słaby skok - przyznał Stoch, który dzień wcześniej podczas kwalifikacji spisał się dużo poniżej oczekiwań. - Zrobili niesamowitą robotę i dla mnie to czysta przyjemność być częścią takiej drużyny.

Dzień później w zawodach indywidualnych tak dobrze nie było. Sensacyjnym zwycięzcą został Rosjanin Jewgienij Klimow, dla którego był to jedyny triumf w PŚ (w całej karierze na podium był tylko dwa razy). Prowadził po pierwszej serii i ostatecznie wyprzedził Niemca Stephana Leyhe i Japończyka Ryoyu Kobayashiego.

W polskiej ekipie był niedosyt - i to duży. Kamil Stoch na półmetku plasował się na 2. pozycji (2 pkt za liderem), ale kolejny skok nie był tak dobry. Sklasyfikowany został łącznie na 4. miejscu, do podium stracił tylko 0,3 pkt. W "10" znaleźli się też Piotr Żyła (6.) i Dawid Kubacki (8.).

2019-2020. Krwawy upadek Żyły

Wisła znów była pierwszym przystankiem PŚ w nowym sezonie. Otwarcie wynikowo było obiecujące, bo w obu konkursach (23-24 listopada 2019 r.) cieszyliśmy się z miejsc na podium.

W zawodach drużynowych Biało-Czerwoni, startujący w składzie: Piotr Żyła, Jakub Wolny, Dawid Kubacki i Kamil Stoch, wywalczyli 3. miejsce, za najlepszymi Austriakami i Norwegami. Wielkiej radości jednak nie było, gdyż liczono na więcej. Po pierwszej serii nasza ekipa była na prowadzeniu, z przewagą nawet 28,7 pkt nad 3. Słowenią. Później jednak wszystko się posypało, szansa na triumf przepadła.

Niedzielny konkurs indywidualny rozgrywany był w trudnych warunkach, przy zmiennym wietrze. Uczestnicy widowiska przeżyli chwile grozy. Ten występ był pechowy dla Piotra Żyły. Nasz zawodnik podczas lądowania zanotował groźnie wyglądający upadek, uderzył głową o podłoże, zsunął się po zeskoku, z odrapanej twarzy polała się krew. Przez chwilę leżał nieruchomo, ale szybko się podniósł i o własnych siłach opuścił skocznię. Skończyło się na strachu, bo poważniejszego urazu "Wewiór" nie doznał.

- To raczej był błąd zawodnika. Miał wiatr z tyłu, puściło go powietrze, wtedy podciągnął gwałtownie nogi, podbił sobie nartę, wytrąciło go to z równowagi i upadł na bok - ocenił ówczesny prezes PZN Apoloniusz Tajner.

Wielkie emocje były do końca, a skończyło się happy endem. Kamil Stoch po pierwszej serii był daleko, na 12. pozycji. W drugiej awansował na aż 3. miejsce, choć - w jego ocenie - skok na 126,5 m wcale nie był rewelacyjny.

- W życiu bym nie pomyślał, że taki skok da mi podium. Byłem przecież dwunasty po pierwszej serii i nie wiedziałem, jak będą skakali rywale. Pierwszy skok wydawał mi się super, z niego byłbym bardzo zadowolony. A tymczasem wylądowałem poza dziesiątką - skwitował Stoch.

Ten konkurs wygrał Norweg Daniel Andre Tande przed Słoweńcem Anze Laniskiem.

2020-2021. Drużyna na podium

Dorobek Polaków w zawodach rozegranych 21 i 22 listopada 2020 r. to trzecie miejsce w konkursie drużynowym, które wywalczyła ekipa w składzie: Piotr Żyła, Klemens Murańka, Dawid Kubacki i Kamil Stoch. Zwycięstwo sprzed roku obronili Austriacy, 2. miejsce zajęli Niemcy.

Po konkursie indywidualnym były mieszane uczucia. Z jednej strony aż 7 naszych zawodników zdobyło punkty Pucharu Świata, z drugiej - żaden nie zajął medalowej pozycji, a w czołowej "10" był tylko 5. Żyła. Wypadli z niej Murańka i Kubacki. A Stoch powędrował w dół listy z 11. miejsca na aż 27.

Brylowali Niemcy, wygrał Markus Eisenbichler przed rodakiem Karlem Geigerem. Trzecie miejsce zajął Austriak Daniel Huber (w całej karierze tylko trzy razy był na podium PŚ).

2021-2022. Klapa przed igrzyskami

W sezonie olimpijskim rywalizację w Wiśle (4-5 grudnia 2021) zdominowali Austriacy. Najpierw wygrali konkurs drużynowy (przed Niemcami i Słowenią), później w indywidualnym zajęli dwa miejsca na podium. Pierwsze zwycięstwo w karierze odniósł młody Jan Hoerl, 3. był Stefan Kraft. Przedzielił ich Norweg Marius Lindvik.

Tamten sezon w PŚ generalnie był nieudany dla Polaków, a zawody w Wiśle - drugie w cyklu - wpisały się w ten scenariusz. Biorąc pod uwagę wyniki indywidualne, był do najgorszy występ Biało-Czerwonych na swojej skoczni w XXI w. Najwyżej, na 11. pozycji, znalazł się Kamil Stoch. Z 10 innych naszych skoczków, którzy wystąpili, punkty zdobył jeszcze tylko dwóch.

Dzień wcześniej w drużynie poszło nam jeszcze całkiem przyzwoicie. Piotr Żyła, Andrzej Stękała, Dawid Kubacki i Kamil Stoch zajęli 4. miejsce, choć ze sporą (ponad 40 pkt) stratą do podium.

2022-2023. Show Kubackiego

Po kiepskim występie w Wiśle rok wcześniej, nastąpił w 2022 r. jeden z najlepszych. W "przedpremierze" sezonu (5-6 listopada, później była dłuższa przerwa w terminarzu) odbyły się dwa indywidualne konkursy, oba zakończyły się zwycięstwem Dawida Kubackiego.

Skoczek z Szalfar w sobotę wyprzedził Norwega Halvora Egnera Graneruda (o 5,4 pkt) i Austriaka Stefana Krafta; w niedzielę zwyciężył z jeszcze większą przewagą - 9,3 przed przed Słoweńcem Anze Laniskiem i 10 pkt przed Norwegiem Mariusem Lindvikiem. Dobre wyniki wtedy miał też Piotr Żyła - 5. i 8. miejsce; Kamil Stoch w pierwszych zawodach był 10., w niedzielę został zdyskwalifikowany za nieregulaminowy strój.

- Nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego początku. Mieliśmy trzech zawodników w dziesiątce, a czterech w piętnastce. Wygraliśmy w trudnych warunkach wietrznych. Jest dobrze - podsumował trener naszej ekipy Thomas Thurnbichler.

od 12 lat
Wideo

Śniadanie prasowe z piłkarzami GKS Katowice

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na stargard.naszemiasto.pl Nasze Miasto