"Świątynia i morze" na wystawie w Stargardzkim Centrum Kultury. Profesor Bajek przerabia traumy, profesor Szot próbuje zatrzymać wspomnienia

Emilia Chanczewska
Emilia Chanczewska
Będziesz w Stargardzkim Centrum Kultury? Wybierasz się do kina SCK? Do 12 listopada br. możesz przy tej okazji wejść do Galerii Sala 108 SCK, gdzie wczoraj wieczorem otwarta została kolejna interesująca wystawa. Są na niej prace dwóch profesorów, Zbigniewa Bajka i Zbigniewa Szota. Wspólnym mianownikiem obrazów obu twórców jest metal - podobrazie prac, którym jest szczotkowana aluminiowa blacha.

Profesor Zbigniew Bajek połączył się zdalnie z uczestnikami wernisażu, z zajęć ze studentami w Krakowie. Profesor Zbigniew Szot przyjechał do SCK.

Poprosiliśmy obecnego w Stargardzie prof. Zbigniewa Szota o interpretację wystawy.

Emilia Chanczewska: Jak można zachęcić naszych czytelników do odwiedzenia wystawy?
Prof. Zbigniew Szot: To jest bardzo trudne pytanie... Przede wszystkim tu widać kawałek prawdy o artyście, zarówno o Bajku, jak i o mnie. Bajek przez cały czas przeżywa swoje dzieciństwo...
ECh: Czyli to rodzaj terapii?
Prof. Z. Szot: Tak, to forma terapii, rozpoznawania siebie, on na okrągło przeżywa te traumy, cały czas do nich wraca.
ECh: Czy sztuka prof. Bajkowi pomaga?
Prof. Z. Szot: Sztuka bardzo pomaga! Sztuka pomaga we wszystkim. Chodzi o wewnętrzną zgodę ze sobą... Bajek jest niezwykłym artystą. Jest malarzem i choć prace są fotograficzne, wszystko wywodzi się z malarstwa.
ECh: A jaką prawdę zobaczyć tu można o panu?
Prof. Z. Szot: Próbuję zatrzymać miejsca, które znikają. Większość z tych, które są na moich pracach (np. molo w Niechorzu) już przestało istnieć i to jest przerażające. Od lat maluję, rysuję, fotografuję morze i na tym projekcie sprzed 5 lat próbuję zatrzymać obraz morza, ale ruchomy. Zdjęcia są rozmyte, co wynika z tego, że kilkadziesiąt fotografii jest nałożonych na siebie.
ECh: Taki był pański koncept...
Prof. Z. Szot: Tak. Ta koncepcja mnie pochłonęła na kilka lat. To taka forma zachowania pewnych rzeczy, wynikających z moich obserwacji. Bo morze jest elementem niestałym, za każdym razem jest inne.
ECh: Na zdjęciach jest nie tylko Bałtyk?
Prof. Z. Szot: Zdjęcia są z Fryzji, ze Szkocji i z naszego wybrzeża: Niechorze, Mrzeżyno, Trzęsacz. Niesamowite wspomnienia... rodzinne sprzed 50 laty. Sentyment! Widoki są do siebie podobne, lecz jednak za każdym razem inne. Stała jest linia horyzontu, ale to co dzieje się ponad i pod nią, jest inne.
ECh: Czego więc dowiadujemy się tu o panu?
Prof. Z. Szot: Że tęsknię... Bo mieszkam obecnie w Poznaniu i mam też mieszkanie w Płotach, 30 km od morza. Bardzo często tam jeżdżę. Częściej jestem nad morzem, niż siostra, która mieszka w Płotach!

Wernisaż uświetniła i uprzyjemniła muzyka na żywo w wykonaniu wiolonczelistki Dominiki Szcześniak, absolwentki Akademii Muzycznej im. I. J Paderewskiego w Poznaniu oraz - na instrumentach klawiszowych - Aleksandry Łozińskiej, absolwentki Akademii Sztuki w Szczecinie.

Organizatorem wernisażu było Stargardzkie Centrum Kultury i Fundacja "Serce dla Wszystkich". Oficjalnego otwarcia wystawy dokonała Ewa Sowa, zastępczyni prezydenta Stargardu. Wystawa czynna jest do 12.11.2021 roku. Wstęp do Galerii Sala 108 SCK jest bezpłatny.

Tragedii można było uniknąć. Oskarżenia po adresem Baldwina

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie